Jeżeli lubisz ryzyko to możesz zrobić tak jak ja.
Obcinasz nóżki świetlówek do minimum i lutujesz do nich przewody a oprawki bryzgoszczelne chowasz do szafki

A wszystko zabezpieczasz taśmą

U mnie tak działa już od paru lat i jeszcze mnie nie zabiło tyle, że ja nie miałem wyjścia, bo pokrywa została zrobiona jeszcze przed otrzymaniem świetlówek i nie miałem wyjścia.
Także sposób mocno łamiący zasady BHP, ale trzeba sobie radzić
Zdjęć nie będę robił, żeby was nie przestraszyć.