Już w krótce po ponad roku bede restartował akwarium na ziemi.Ziemia była wykopana w lesie w miejscu gdzie rosły dęby,wykopoałem również gline-przynajmniej wyglądało mi to na gline

.Przeprowadziłem cały proces mineralizacji .Dziś po ponad roku moge stwierdzić ,że ziemia sprawdziła sie tak w 70%.Roślinki rosły ładnie ,szybko itd ale jedyne co zmusza mnie już w krótce do restartu są długie zielone nitki.Mam je od samego poczatku akwarium ,walczyłem na rózne sposoby ale nic nie pomagało no jedyne czego nie spróbowałem to obniżenie kh z 8 do 4-5 przez zastosowanie wody destylowanej w połączeniu z kranówa .Stwierdziłem ,że jezeli mam chodzić i kupować baniaki z destylką co tydzien to wolę zrestartować akwarium i zacząć od nowa.
Chciałem kupić ASII ale nie jest to tanie
podłoże a ponadto chciałbym jeszcze raz spróbować z ziemią może tym razem sie uda ale jest jedno ale... Czytałem ponownie sposób mineralizacji ziemi i pojawia sie tam dosypywanie dolomitu i gliny .Tym razem kupiłem zwykła ziemie z biedronki (tą ze słoneczkiem) i chciałbym pominąć krok z dolomitem i gliną z tego względu ,że nie mam teraz możliwości jeżdzić za tym po mieście .Myślałem może zeby kupić kulki gliniano-torfowe ,skruszyć je i rozsypać na dnie .Czy taki sposób ma szanse na powodzenie ?Może jest ktoś kto rownież wsypał tylko i wyłacznie samą ziemie i ma dobre rezultaty.Bo jeśli faktycznie sama ziemia potrzebóje jeszcze jakiegos wspomagania to przechodze na ASII