Każde
podłoże robi się z czasem jałowe - czy szybko czy wolno zależy od ilości roślin, temperatury i natężenia światła oraz dozowania CO2. Dlatego jeden napisze, że wolno, inny, że szybciej. To nie jest duży problem, bo jeśli nasze rośliny tego wymagają - stosujemy kapsułki pod
korzenie.
Biogrunt to takie podłoże, które było modne z 7-8 lat temu, bo tanie i razem z floranem filtusa tworzyły znośnie akceptowalny duet. Jednak na dłuższą metę zawsze były przeboje z tymi akwariami, głownie z winy lekkiego floranu. Z czasem akwaryści wykapowali, że biogrunt to wypiekana ziemia i preferowali własnoręczne wyprawy do lasu (np. po ziemię z kretowiska). Osobiście z lenistwa wolę jednak gotowy produkt.
Jeśli już masz ten biogrunt to jeśli nie masz ryb grzebiących w podłożu możesz dać go jako dolną warstwę bez siatki - tylko w miarę zaplanuj układ roślin, żeby potem wiele nie zmieniać. Z siatkami zawsze są trudności, bo jak rośliny wrosną w nią korzeniami to trzeba potem demolować cały układ jeśli chcesz się pozbyć jednego gatunku.
Można to ew. układać w wałkach z siatki - ale taka opcja wchodzi w grę w większych akwariach, gdzie mamy do dyzpozycji wyższy poziom podłoża.