Witam,
Zakładam w niedalekiej przyszłości akwarium roślinne (
krewetki, rybki i masa roślin). Jestem w tej dziedzinie nowicjuszem, dlatego chciałbym się Was poradzić. Przeglądając oferty sklepów można natrafić na rózne produkty, które w uproszczeniu podzielę na dwie grupy - neutralne i zawierające minerały. Do pierwszej grupy można zaliczyć np żwir kwarcowy, bazaltowy, piasek rzeczny - te
podłoża zapewniają odpowiednie warunki do ukorzenienia roślin, jednak pozbawione są makro i mikro elementów. Druga grupa to produkty wyspecjalizowane w kierunku akwariów roślinnych, zawierające mikro, makro elementy, obniżające ph np. ADA Amazonia.... Przy grupie pierwszej zostanę skazany na zakup nawozów, będących bogatymi w elementy których nie dostarczy w odpowiedniej ilości woda i jałowe podłoże. Wersja druga wydaje się wygodniejsza - wsypujemy podłoże, zalewamy wodą, sadzimy rośliny teoretycznie kwestie nawożenia mamy w dużym stopniu z głowy na pewien okres czasu. No właśnie - na pewien okres.
Tutaj rodzą się moje wątpliwości - otóż po pewnym czasie podłoża gotowe tracą swoje właściwości. Jestem ciekaw po jakim? Nie wyobrażam sobię bym zakładał akwarium mając w planie całkowity restart po kilku miesiącach (czy nawet kilkunastu). Wolę się łudzić, że to projekt na lata... Rozumiem, że wodę mineralizować można nawozami, ale
co się dzieje po dlugim czasie z właściwościami takiego podłoża obniżającymi twardość wody oraz jej ph? .
Na który wariant się zdecydować, jeżeli idea mojego akwarium jest taka:
50x30x30 45L,
Oświetlenie: 865 + odbłyśnik (0.33W/L, ~~20lm/L, 6500K)
Obsada: Rybki kąsaczowate, kilka otosków, krewetki, para kirysków
Rośliny: Najchętniej łodygowe, ale mało wymagające względem światła, mchy, trawniczek (
marsilea hursuta)
Brak nawożenia CO2, ale węgiel w płynie
Woda kranowa brak dostępu do RO
Poradźcie forumowicze:)