Dyskusje tego typu powtarzają się średnio co miesiąc i nigdy nie prowadzą do niczego sensownego oprócz kłótni. No ale może tym razem się uda

astasz napisał(a):Piotr Baszucki napisał(a):Jest takie mądre powiedzenie: "Biedny nigdy nie kupuje tanich rzeczy".
Nawiązując do tematu stereotypów, abstrahując całkowicie od kategorii filtrów akwariowych odpowiedzmy sobie szczerze: ile z "niemarkowego" sprzętu zakupionego w markecie lub na bazarze mamy do dziś (w jednym kawałku)? Bo to głównie o ten brak brandu a nie miejsce produkcji chodzi. Brand gwarantuje nam kontrolę jakości i to, że firmę stać na dobrych inżynierów, którzy dobrze przemyślą konstrukcję.
To nie stereotypy, tylko rzeczywistość i doświadczenie życiowe i statystyki.
Drogi Piotrze:
1. Próbujesz potwierdzić słuszność stereotypów wyświechtaną mądrością ludową - czyli naklejać łatkę na łatkę .
Od dziecka Rodzice uczyli mnie aby nie kupować byle czego, kupić za to jedną rzecz a porządną i bardzo szanuję ich zdanie. Z wiekiem okazuje się, że prawie zawsze mieli rację.
Mając do wyboru produkt o nie do końca pewnym pochodzeniu wolę uzbierać pieniążki i kupić coś porządnego. Choć w porównaniu z rówieśnikami miałem mniej - wolałem przedkładać jakość nad ilość i szanować to co mam. Nie obyło się też bez eksperymentów na których baaardzo szybko nauczyłem się, że chytry dwa razy traci. Wiele osób nie potrafi uczyć się na własnych (a jeszcze lepiej na cudzych) błędach o czym przekonujemy się na każdym kroku.
astasz napisał(a):2. "Chińczyki" to nie tylko produkty kupowane na bazarach ale sprzedawane od wielu lat również w Waszym sklepie...

A widzisz prosiłem aby wstęp do mojej wypowiedzi nie był wiązany z filtrami akwariowymi. A ty dosłownie przeniosłeś moją wypowiedź na grunt akwarystyczny

W sklepie jest szeroki przekrój filtrów i możesz być pewien, że nie pojawiły by się w ofercie gdybym nie był pewien, że posiadają pozytywne opinie. Na codzień mam kontakt z setkami akwarystów i korzystam z szerokiego spektrum opinii. Nie oznacza to wcale, że muszę je polecać.
Czy poleciłbym osobiście te filtry?
Nie - ponieważ nigdy tak nie robię jeśli czegoś sam nie używam i nie jestem przekonany o tym co mówię.
Dlatego właśnie zaproponowałem konkretne rozwiązania, z którymi mam styczność.
Nie wiesz pewnie, że bywało, że do sprzedaży trafiały filtry NCF bez wirników albo pokryw wirnika (ach ta kontrola jakości). Polecałbyś taki filtr czy nie?
Ryzyko - filtry są fajne, ale jak trafi się Twojemu koledze wybrakowany model to będzie miał do Ciebie uzasadnione pretensje.
astasz napisał(a):3. Nie wszystkie z nich są energochłonne - np. Aqua Nova NCF-1500 (niby nie chińczyk ale traktowany jak chińczyk i w "chińskiej" cenie) o wydajności 1500l/h to tylko 20W - niewiele więcej od Eheima a mniej od JBL 1500 poprzedniej serii i Tetry 1200
Ok, mamy jeden przykład porównujący modele o dużej mocy.
A jak wygląda porównanie w przypadku niższych modeli - np. w przypadku akwarium 120l, które posiada autor wątku?
astasz napisał(a):4. Brand z pewnością gwarantuje kontrole jakości ale:
- trzeba za to zapłacić (w przypadku Eheima całkiem sporo bo trzykrotnie więcej niż za NCF podobnej wydajności)
Oczywiście, i chyba nikt nie ma tu złudzeń.
W grę wchodzi także pomysł, projekt i realizacja. Jeśli fabryka w chinach kopiuje jakieś gotowe rozwiązanie np. Eheima to również nie ponosi takiego kosztu. Gdyby nie chodziło o filtry ale np. o telefony komórkowe z 1000 razy większą liczbą odbiorców zapewne bylibyśmy świadkami wojny patentowej jaką obserwujemy na rynku smartfonów. A wtedy wszystkie filtry byłyby sporo, sporo droższe.
astasz napisał(a): - wymiana doświadczeń na waszym forum wskazuje, że i topowe filtry się psują. Czasami odnoszę nawet wrażenie, że częściej niż "chińczyki" ale to pewnie dlatego, że użytkowników HW czy NCF jest mniej niż użytkowników Eheimów.
A na innych?

Musimy pamiętać, że filtry "chińskie" są od stosunkowo niedawna na rynku. Wcześniej używaliśmy innych filtrów i dlatego opinii o nich jest znacznie więcej (zarówno pozytywnych jak i negatywnych).
astasz napisał(a):Dlatego, jeśli chodzi o ekonomię (a tak jest w temacie) byłbym daleki od skazywania "chińczyków" i "australijczyków" na niebyt.
Przeczytaj dokładnie mój poprzedni post. Ja ich na to nie skazuję.
Mam wrażenie, że troszkę na siłę chcesz mnie postawić po stronie barykady: "Chińskie filtry są złe".
Bo nie są. Ale nie są też bardzo dobre. Moim zdaniem za odpowiednią cenę otrzymujemy uczciwie adekwatny produkt i nie ma tu co mieć wygórowanych oczekiwań, ale też nie ma co "wieszać na nich psów".
astasz napisał(a):Sam użytkuję dwa NCF-1500 ponieważ uważam, że jest mało prawdopodobne aby Eheim pochodził trzy razy dłużej - a to musiałoby nastąpić żeby zakup uznać za nieekonomiczny.
I własnie na tym cały widz polega aby polecać to do czego jest się samemu przekonanym i odpowiednio do uargumentować.
Ani ja nie posiadam filtra NFC any Ty nie postawiłeś obok swojego filtra jakiegoś modelu Eheima aby obiektywnie (na ile to możliwe) stwierdzić, że np. jeden jest w czymś lepszy od drugiego. I pomijam tu kwestie naszpikowania Eheimów bajerami typu wskaźnik zabrudzenia, port USB itp. Nawet biorąc pod uwagę samą kulturę pracy filtra czy trwałość części ruchomych.
Polecasz to co sam używasz i co spełnia Twoje oczekiwania i to jest w porządku.
astasz napisał(a):Moje wrażenie natomiast jest takie, że "chińczyki" to naprawdę solidne filtry a oszczędności dotyczą głównie materiałów wykorzystanych do produkcji osprzętu tzn. rurek przelewowych i deszczownic a w przypadku HW zdaje się również uchwytów koszy. Fakt ten jednak nie ma żadnego wpływu na funkcjonowanie filtra, wymaga jedynie zachowania odrobiny ostrożności. Zresztą nawet w przypadku uszkodzenia jakiegoś elementu części zamienne są taniutkie i powszechnie dostępne.
Jest takie powiedzenie, że tani produkt nie wybacza błędów.
Przekonują się o tym osoby łamiące zatrzaski, myjące kubełki w ciepłej wodzie, które potem ciekną po zmontowaniu filtra. Oczywiście da się przed tym ustrzec, ale trzeba wcześniej zjeść trochę zęby na takim sprzęcie aby wiedzieć czego unikać - początkujący standarowo popełniają te same błędy.
Z niskimi cenami części to trochę tak jak z serwisem Aquaela i radości, że działa sprawnie.
Wszystko fajnie, ale kiedy drogie ryby nie mają przez kilka dni filtracji a glony pożerają rośliny to przestaje być korzyścią na plus. (nie wyobrażacie jak ciężki do wyniesienia jest mokry dywan ;p ).
astasz napisał(a):Nie jest moim zamiarem prowadzenie wywodu o wyższości np NCF nad Eheimem ponieważ jak udowodnił mi jeden z użytkowników tego forum klienci z reguły kierują się przesłankami pozaekonomicznymi w swoich decyzjach - prestiżowymi, snobistycznymi itp.
Ale to nie ulega wątliwości, ktoś ładnie ubrał w słowa coś co leży u podstaw przetrwania naszego gatunku i w pierwotnej formie spełnia rolę atraktora umożliwiającego jego przetrwanie.
Sam wolałbym w swojej szafce lśniący filtr ADA zamiast Aquaela, a każdy kto interesuje się akwarystyką roślinną i będzie twierdził inaczej nie będzie w swoich słowach szczery. Bo gdyby dostał go od kogoś za darmo to po kilku dniach Aquael wylądował by w koszu i taka jest prawda.
Warto jednak postawić 2 zasadnicze pytania.1. Ekonomia
Porównując filtry różniące się ceną 100-300zł (a takie propozycje padły w tym wątku) nie jest przypadkiem tak, że jakiekolwiek poważne argumenty "ekonomiczne" są iluzją?
Ekonomia ma znaczenie jeśli wyposażamy hodowlę w 50 - 100 filtrów i mamy ograniczony budżet. Gdy długotrwałość i opiniowana niezawodność filtrów uzależnia nasz projekt od sukcesu (nie możemy zatrudnić osoby do serwisowania filtrów 24h/dobę).
Ale jeśli mówimy o domowym akwarium, to kwestie ekonomiczne są troszkę nadmuchiwane - róznicę w cenie przepalimy w tydzień albo wydamy na kino, więć o jakiej ekonomii to mowa?
To trochę tak jak z używamymi autami - po ulicach jeżdzą Mercedesy, BMW, Toyoty a w salonach stoi nowiutki Fiat Panda albo tanie auta "sang yong?" (części śmiesznie tanie) w porównywalnej cenie i nikt się o nie nie zabija. A i tym i tym dojedziemy do celu.
2. Prestiż, snobizm
Gdy mamy na myśli filtr japoński kosztujący kilkadziesiąt razy tyle, rzeczywiście możemy uznawać iż sprawiliśmy sobie prezent "dla szpanu". Chociażby na nikim spoza kręgów akwarystów nie będzie robił wrażenia (bo jaki może robić aluminiowa skrzynka z pompą) nas to będzie cieszyć i codziennie przypominać, że mamy coś czego nie ma każdy i z dużym trudem doszliśmy do tego, żeby sobie takie cudo sprawić. To chyba normalne w hobby, interesuję się kolarstwem szosowym i rzadko widuję kogoś na chińskim rowerze z Decathlona, choć znam przypadki gdzie na takich rowerach wygrywa się zawody.
Natomiast jeśli zastanawamy się między Fluvalem na NFC, HW a Tetrą to o jakim snobiźmie tu mowa? Może takie różnice zrobią wrażenie na gimnazjalistach, ale bądźmy poważni

astasz napisał(a):W przypadku użytkownika firmowego kalkulacja ekonomiczna powinna być przeprowadzana na zupełnie innym poziomie i według mnie nie powinna tu stanowić żadnego punktu odniesienia. To zupełnie oddzielne zagadnienie.
Zapewne masz swoje spotrzeżenia, które skłoniły Cię do takich wniosków.
Dla mnie akwarium w galerii roslinyakwariowe.pl nie różni się od tego u Ciebie czy u mnie w domu - oprócz tego, że jeśli coś zacznie ciec z akwarium 900l, to w nocy nie będzie nikogo aby mógł wadliwy filtr odłączyć.
Jeśli ktoś często podróżuje również musi zminimalizować ryzyko na ilę się da a nie zastanawiac się "a może się uda".
astasz napisał(a):Jeżeli chodzi o czystą ekonomię gospodarstwa domowego - wg mnie kalkulacja i doświadczenia każą stawiać na "chińczyki" choć przyznaję, że powinny to być te "chińczyki", które już zostały przetestowane.
Zgadza, pod względem gospodarstwa domowego każdy grosz się liczy, szczególnie jeśli mamy na utrzymaniu dzieci w wieku szkolnym i to ma jak najbardziej sens w tym ujęciu. Tylko, że często widuję na zdjęciach z tymi filtrami pięknie wyremontowanie mieszkania, meble na wysoki połysk i nie tanie panele, które całkowicie są nieekonomiczne, jeśli 80% ich powierzchni jest przykryta dywanem. Więc dokładamy często do jednych rzeczy rekompensując sobie "ekonomię" na innych. I taka to jest ta iluzoryczna ekonomia naszych domowych gospodarstw, szczególnie gdy nad głową stoi żona z wałkiem i denerwuje się, że nie ma na nową garsonkę a mąż znów pakuje pieniądze w akwarium, z którego nic nie ma - tylko stoi

Każdy ma inne priorytety, dla każdego zakup ma inny charakter. To naturalne.
Nawiązując do testów o któych pisałeś - w zasadzie w tej chwili mamy już za sobą etapy gdy filtry "psuły się" całymi partiami, zalewały nam panele z powodu niedociągnięć konstrukcyjnych i hałasowały uprzykrzając życie domownikom. Wiele różnic pomiędzy nimi zatarło się w sposób naturalny. Dlatego coraz częściej pod uwagę bierzemy dodatkowe aspekty jak wygląd, czy renoma firmy - ponieważ wybór jest trudny (bo filtry są ok i ciężko jest stawiać im kategoryczne zarzuty).
Każdy niech poleca co lubi i uważa za słuszne.
---
Jedyne sensowne rozwiązanie problemu z wyborem to:
coroczne rankingi filtrów, w których użytkownicy głosują na swój model.
Dlaczego coroczne? Bo regularnie pojawiają się nowe modele, czasem coś jest poprawiane (jak z Tetrą) czasem coś psute (jak z JBLem) i posty sprzed 2 lat mogą być nieadekwatne do aktualnego stanu sytuacji i wprowadzać młodych akwarystów w błąd.
Co o tym myślicie?