Chciałem podzielić się z Wami kilkoma wpisami związanymi z tekstami mojego ulubionego blogeta - Tomka Tomczyka (aka. kominek). Jest to dosyć kontrowersyjna postać w polskiej blogosferze, w moich oczach to jeden z najlepszych tekściarzy w kraju z ciętym słowem i trafnymi spostrzeżeniami na temat otaczającego świata. Cytowany fragment jest treścią większego wpisu dostępnego pod adresem: http://www.kominek.in/2011/07/ludzie-drugiej-kategorii/ zawsze przychodzi mi na myśl gdy czytam wątki w których poruszana jest kwestia produktów ADA, Dennerle, czy Eheim. Często forumowicze mają rację...ale czy zawsze? Zapraszamy do przeczytania i zachęcam do dyskusji.
MENTALNOŚĆ DZIADA … kilka tygodni temu na kominek.tv napisałem tekst wyśmiewający ludzi kupujących tanie produkty z emblematami supermarketów. Pośród wielu komentarzy, bardzo często karcono mnie opiniami, że tak jak ja, piszą snoby. Że nie zwracam uwagi na smak, tylko na markę. Cóż, trzeba żyć poprzednią epoką, aby nie zdawać sobie sprawy, że dobre marki zazwyczaj tworzą najlepsze smaki. Ma się to zarówno do czekolad, coca-coli jak i nawet zwyczajnej wędliny. Ma się to takze do produktów elektronicznych, do samochodów i wibratorów. To, co jest markowe zazwyczaj jest lepsze i trwalsze od czegoś stworzonego przez firmy Stefanex, Edex, Polmax korporejszyn. Ale nie w tym rzecz, bo ja nie mam nic do ludzi kupujących w Tesco groszek z emblematem Tesco. Ja sam czasami kupuję taki groszek, bo smakuje podobnie jak droższy. Wiecie w czym jest różnica? W mentalności. Jest ogromna różnica między osobą, która kupuje tańszy groszek, bo smakuje tak samo jak droższy, a osobą, która kupuje tańszy, bo chuj ze smakiem – liczy się cena. Chodzi o mentalność. Jeśli moja kobieta miałaby obok flakoników z perfumami za 400 zł, jakąś wodę za 5 zł, złego słowa bym nie powiedział, bo najbardziej cenię nie kobiety, które są snobkami i nie tolerują taniochy, ale takie, które wolą drożej, wolą elegancko, wolą markowo, ale też nie idą w skrajność i bez obaw o obciachowość kupują to, co tanie, a też dobre. Nie ma nic gorszego od kobiet o mentalności „byle taniej”, aczkolwiek od tego jest tylko jeden wyjątek – jeśli kogoś zwyczajnie nie stać na markowe rzeczy, to mi nic do tego, co sobie kupuje. Ja też miewam czasami doły finansowe i wpierniczam salceson zamiast kawioru. To żaden wstyd nie mieć pieniędzy. Wstydem jest mieć je i mieć mentalność dziada.
No nie wiem, mnie ten tekst jakoś na kolana nie powalił. Autor w mojej interpretacji trochę się zakręcił wokół swojej ideologii pisząc o mentalności dziada. W dobrym smaku byłoby nie poniżać osób kupujących tańsze produkty. W ogóle jeśli chodzi o wartość produktów spożywczych, które możemy spotkać na swej sklepowej drodze można by się dużo rozpisywać... Np. zdrowa żywność. Co kryje się pod słowami a co pod gigantyczną maszynerią reklamy. Abstrahując od żywności i jej cen, trzeba pamiętać o takim znanym przysłowiu "grosz do grosza a będzie kokosza". Wielu zamożnych ludzi wzbogaciło się i wzbogaca się nadal dzięki swoim żydowskim zapędom oszczędzania. Nie widzę w tym nic złego, pod warunkiem, że nie przeradza się to w obfitą degradację gospodarki kraju na rzecz Chin. Tak czy inaczej jest to temat bardzo szeroki. I tak jak jest szeroki tak wiele znajdzie się sprzecznych opinii na ten temat.
MrLabify napisał(a):W dobrym smaku byłoby nie poniżać osób kupujących tańsze produkty.
Autor miał inne intencje, zwróć uwagę iż podaje także przykłady na własnej skórze. Warto się wczytać na spokojnie w ten akapit - wynika z wnikliwej obserwacji otoczenia.
MrLabify napisał(a):Abstrahując od żywności i jej cen, trzeba pamiętać o takim znanym przysłowiu "grosz do grosza a będzie kokosza". Wielu zamożnych ludzi wzbogaciło się i wzbogaca się nadal dzięki swoim żydowskim zapędom oszczędzania. Nie widzę w tym nic złego, pod warunkiem, że nie przeradza się to w obfitą degradację gospodarki kraju na rzecz Chin.
Mnie dobry kolega powtarzał kiedyś: "nie można się wzbogacić odkładając pieniądze - tylko je inwestując". Oczywiście tutaj też nie można świrować z kolei w drugą stronę.
MrLabify napisał(a):Tak czy inaczej jest to temat bardzo szeroki. I tak jak jest szeroki tak wiele znajdzie się sprzecznych opinii na ten temat.
Co prawda to prawda. Ale zauważyłem też, że ten wątek nie zawiera zbyt wielu opinii typu "zgadzam się z autorem' lub "nie zgadzam się". Mam nadzieję, że tytuł nie jest zbyt odstraszający i nikt się z nim jakoś specjalnie nie identyfikuje. Przepraszam też za ewentualne wulgaryzmy w tekście - są jeszcze z okresu "niegrzecznych publikacji" tego blogera. Z drugiej strony, kto ich w hydeparkowej codziennej egzystencji nie używa dla podkreślenia wagi swoich słów? ;p
Ja zawsze powtarzam, że jesteśmy za biedni aby coś kupować za tanio a więc wiele razy. Nie od dziś wiadomo, że chytry dwa razy traci. Sam przekonałem się o tym nie raz, że gdy tylko przyjdzie mi ochota na "za dziadowanie" to i tak efekt jest odwrotny to zamierzonego więc skoro mnie nie stać to wolę poczekać, odłożyć i kupić lepsze nawet i markowe bo marka zapewni mi też przede wszystkim serwis na odpowiednim poziomie bo jak wiadomo nie ma rzeczy, które się nie psują. Dziadowanie tak, ale rozsądnie. Można kupić nożyczki ADA za 500 ale te podobno rdzewieją (tak słyszałem) a, że mi szkoda to kupię takie rzeczy w hurtowni medycznej. No co!? Dziaduję, trudno się mówi. Skoro chirurg może to ja przy zielsku już nie? Wolę takie niż te niżej... chodź wcale nie muszę być złe do cięcia zielska a na pewno są tanie.
nozyczki.jpg (84.77 KiB) Przeglądane 740 razy
Można też kupić i takie... do obcinania nitek z przędzy itp. Piotrze, co do fugów i innych wulgaryzmów to wiesz, czasami nie ma lepszego określenia na pewną rzecz i aż trzeba użyć obcego języka np. takie hiszpańskiego: Zakręt ponieważ czasami takie zdanie traci sens
[b]Ten post wyraża moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez podania przyczyny!
Przykład z nożyczkami ADA chyba troszkę nie do końca oddaje sens tematu - nie oszukujmy się, w naszym środowisku to raczej fanaberia i gadżet dla kogoś kto w tym siedzi długo i kręcą go takie rzeczy. Albo narzędzie pracy (wbrew pozorom pielęgnacja akwarium wymaga więcej dozy delikatności i precyzji niż operacja chirurgiczna, gdzie przy takich operacjach wchodzi już bardziej specjalistyczny sprzęt). W każdym razie nie rdzewieją (wiem bo mam), w przeciwieństwie do wielu innych. Bez względu jednak na to instrukcję obsługi ręcznika papierowego chyba każdy zna Dobry przykład to moim zdaniem: dobry granulat kontra np. manado i rzeźba z substratami nieznajomej jakości. Do tego akwarium OW i droga lampa LED - totalny kosmos i odwrócenie priorytetów w akwarium. Ktoś dobiera elementy do akwarium mając wymagania roślin i warunki do ich dobrego wzrostu gdzies na końcu listy - ważne żeby sąsiad zobaczyl lampę ;p Sam też jestem zwolennikiem odkładania na lepszej klasy sprzęt. Jeśli do tego umie się go uszanować i o niego dbać - to posłuży na bardzo długo.
W trące jeszcze o tych nożyczkach. 7 Chciałem sobie kupić takie ADowskie właśnie ale gdzie bym nie pytał to odradzali i weź tu bądź mądry. Nie jestem zwolennikiem wydawania takiej kasy na coś tak prostego ale te wydają mi się bardzo wygodne. Generalnie zapytam w tych miejscach gdzie mówiono mi "rdzewieją, nie warto" czy sami wycierali je czy nie. Sam nawet jak czegoś nie wytrę to i tak odkładam na ręcznik nim schowam więc siłą rzeczy i tak obeschnie. Co do granulatów to ja może się tak nie znam ale sprawdziłem nie jeden i dla mnie są tylko dwa. ADA Amazonia i ProSoil. Reszta to atrapy. Szczególnie taki jeden na A Używam zbiorników OW ponieważ lepiej wyglądają i mam możliwość kupić je taniej. Są wykonane najlepiej jak się tylko da. Szlif, polerka itp. Tak samo jak lamp LED. Udało mi się też je kupić w lepszej cenie a głównym argumentem była tu oszczędność energii. Lampy oczywiście działają co widać po roślinach bo to one są najlepszy dowodem, że warto. Faktycznie znajomi reagują przysłowiowym "ping-pongiem" ale pewnie tak samo by reagowali gdybym miał porządną lampę HQI. Niektórzy po prostu dziadują i zamiast lampy z prawdziwego zdarzenia kupują np. listwę LED z Lidla. No można ale później gadanie, że LED się nie sprawdza.
[b]Ten post wyraża moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko mnie w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez podania przyczyny!
Masz podobny problem albo chcesz coś dodać?Załóż konto w minutę i odpowiedz w tym wątku. Zalogowani mogą też obserwować wątki i dostawać powiadomienia o nowych odpowiedziach.
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 542 gości
Newsletter
Odbierz 15 zł na zakupy od 200 zł i nie przegap żadnej promocji.
Bądź na bieżąco z poradami i nowościami akwarystycznymi.
Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie wiadomości
marketingowych na podany adres e-mail. Administratorem danych osobowych jest roslinyakwariowe.pl. Więcej