Witam. Przeglądam to forum od bardzo, bardzo dawna, mimo napisania tylko 1-2 postów : )
I wreszcie się przełamałam do przedstawienia mojego kłopotu z akwarium , może tutaj ktoś udzieli mi porady, ponieważ sama już nie wiem co mam robić : (
Miałam kiedyś akwa na bazie AquaSubstrate II+ (mało nawoziłam, może od czasu do czasu pół zalecanej dawki Plantaminu) rośliny rosły nie najgorzej,
bacopa,
anubiasy rozrastały się jak chwasty. Po roku jednak postanowiłam wymienić
podłoże (Po częstym grzebaniu w substracie wiadomo jakiej jest po pewnym czasie konsystencji

)
Naczytałam się o akwariach Diany Walstad i założyłam akwa na bazie ziemi ogrodowej. Po restarcie dzień po dniu rośliny wyglądały coraz gorzej, pojawiły się dziury na liściach, przebarwienia, skarłowaciały młode pędy. Myślałam, że to tylko przejściowe- czekałam aż zielsko się zaaklimatyzuje. Tak się nie stało. W akwarium zaczęły pojawiać się po kolei- okrzemki, zielenice, brunatnice. Na końcu krasnorosty- Nie wiem jak to możliwe. Okrzemki szybko pokonałam usuwając mechanicznie. Reszta glonów niszczyła życie całego zbiornika. Próbowałam wszystkich metod. Skracania czasu świecenia, wlewania wstrętnej chemii, która mi tylko rośliny dobiła , silniejszej
filtracji, nawet zieloną herbatę wlewałam -_-' na końcu zaczęłam z dozować co2 z bimbrowni. Trochę pomogło, ale tylko chwilowo. Niedobory uzupełniłam trochę potasem i fosforem.
Wciąż nie znałam powodu. Dopóki nie przeczytałam ,że należało przy starcie nasypać warstwę żwiru przy przedniej szybie ,aby nie było dostępu światła. Jaka byłam głupia, że to przeoczyłam.
Czy jeśli zrobię po tym pół roku czasu jeszcze jedną wymianę, -tym razem prawidłowo-, to pozbędę się tego cholerstwa? Czy problem się powtórzy? Nie wiem, czy rośliny wtedy "wygrają" naturalną metodą z glonami, w tak kiepskim stanie jakim są, a zwłaszcza w niezaaklimatyzowanym zbiorniku. Zamierzam wygotować żwir (w wysokiej temperaturze zginą?) i w miarę możliwości usunąć brunatnice z liści ( z zielenicami nie będzie tak łatwo, wiem

) .
W takim razie?...