Ostatnio nagle całe dno "zarosło" mi brązowym dywanikiem niteczek 2-3 mm, pierwszy pomysł to glony, ale po głębszych obserwacjach zauważyłem, że przechadzające się
krewetki płoszą te nitki tak że całe placki chowają się pod piasek. Zaraz potem próbowałem odessać dno żeby usunąć intruza i wężykiem próbowałem odessać wierzchnią warstwę piasku, jednak ociągało zbitą 8mm warstwę piasku wraz z tym świństwem, musi dość głęboko siedzieć. Po oczyszczeniu całego dna myślałem, że będę miał spokój ale po tygodniu dywan powrócił w pełnej okazałości. Aktualnie próbuje wytępić intruza kirysami dość skutecznie przekopują dno ale po kilku dniach nie widać żadnego efektu. Czy ktoś potrafi zidentyfikować te stworzenia, i poradzi jak się ich pozbyć. Oto fotki jakość średnia, powiększenie przez lupę, dla odniesienia widać krewetki Babauli i gałązkę mchu Taiwan. Granulki
pokarmu leżą samotnie bo akurat przed fotkami je wrzuciłem i krewetony nie zdążyły do nich dotrzeć.
Parametry akwarium:
objętość 40l
oświetlenie 2x8W
Ph 7,4
GH 12
KH 7
obsada: nxBabaulti + nxRed Cherry przy n-->? :]
roślinność: cryptocoryny,
moczarki,
anubiasy, mech Taiwan








