Sprawa wygląda tak:
ostatnio tj. około tydzień temu miałem restart nawożenia (glon rósł bujnie) - pisałem post na ten temat
https://roslinyakwariowe.pl/forum/vi ... hp?t=10688
Podmieniłem 3/4 wody (PO4 spadło o 1 mg/l i wynosi teraz 1,5 mg/l) i zastosowałem się do rad Bartka Lipczyńskiego. W tym momencie nawoże Ferro + 1ml/dobę i na razie nie wprowadzam Macro (zamieżam zacząć ostrożnie w poniedziałek cały czas mierząc poziom PO4). Sprawy typu oświetlenie i CO2 chyba nieźle bo na 126 l brutto mam 80 W, dwutlenek z butli wysokociśnieniowej do dyfuzora Hagena. Ogólnie rośliny rosną dobrze.
No ale przejde do rzeczy:
kupiłem 4 dni temu
Aponogetona w dobrym stanie (ładna, nienaruszona bulwa i 5 sporych liści - od 10 do 7 cm), posadziłem, aż tu nagle dzisiaj wracam z pracy a on ma największy liść w połowie zgniły i ten odrobine mniejszy już powoli też szlag trafia. Rośnie troszke skryty pod jeszcze niedużym lotosem ale podobno woli stonowane, rozproszone światło (ale jest dobrze oświetlony). Młodsze liście są nienaruszone, nawet dzisiaj zebrało się pod nimi trochę bąbelków więc roślina żyje
Jest szansa, że będzie dobrze rósł czy mam go już powoli spisywać na straty

Co moge zrobiś żeby mu pomóc
P.S. Przepraszam za długość tego postu

, ale chciałbym uniknąć sytuacji, że nikt mi nie może nic powiedzieć, ponieważ umieściłem za mało informacji.
Jeśli ktoś chciałby mi pomuc to ten post zawiera info na temat mojego zbiornika (oprucz informacji o nawożeniu ale to już pisałem
https://roslinyakwariowe.pl/forum/vi ... hp?t=10651).
Odrazu ogłaszam konkurs na najdłuższy post na SRWiA
