Najpierw trochę informacji o moim zbiorniku:
- pojemność 126 litrów 80x35x45 (dł. x szer. x wys.)
- filtr Fluval 204
- oświetlenie 4 x 20 W (T8 Hagena: Flora-Glo x 1, Power-Glo x 1, Aqua-Glo x 2) 12 cm nad taflą wody (namiastka odkrytego akwarium

), odblaśnik z foli aluminiowej, światło włączone od 11:00 do 22:15
- temperatura 26 - 27 *C
- obsada: 7 x Tęczanka Boesemana, 12 x Neon czerwony, 3 x Bocja wspaniała, 1 x Grubowarg dwubarwny
- rośliny:
Kabomby,
Limnofilie, Nadwódki,
Żabienice,
Anubiasy, Lotos i Mech (narazie

)
- parametry wody:
* pH 6,8 - 7,2 (wąskozakresowy test Hagena)
* GH 7*n (test Tetra)
* KH 7*n (test Tetra)
* NO3 20 mg/l (test Tetra)
* PO4 2 mg/l (test JBL)
(innych nie mierze)
- nawożenie:
* CO2 z butli wysoko ciśnieniowej rozpuszczane za pomocą dyfuzora Hagena
* PGC przy podmianach (co tydzień 40 - 50%)
* PG Macro codziennie 2 ml
* PG Ferro + codziennie 6 ml
* JBL The 7 Balls pod
korzeniami
Cały ten sprzęt "dla roślin" (dodatkowe 40 W i CO2) skompletowałem niedawno więc nagły atak glonów to dla mnie nowość (wcześniej była to marginalna sprawa). Najpierw przyszło mocniejsze oświetlenie, potem nawożenie PGC, w następnej kolejności CO2, a na koniec codzienne dawki PG Pro. Po początkowym ataku glonów spowodowanym mocnym oświetleniem myślałem, że jak zabiore się z rośliny pełną parą to glonom nie zostanie dużo szans na rozwój, a jednak... Całość pracuje jakieś 2 tygodnie.
Glony to zielenice (tak mi się wydaje

), rosną długimi nitkami na tle strukturalnym, "meszkiem" na szybach, ale na razie nie czepiają się roślin (oprucz anubiasa ale to chyba standard). Ostatnio dodałem do wody błękit metylenowy i usunąłem tyle ile mi się udało i trochę zwolniły, ale oglądam wasze akwaria i nie widze tam żadnych glonów.
Co robie źle

Poratujcie jakąś dobrą radą bo jak patrze teraz na moje akwa to mój zapał topnieje
