Witam.
Borykam się z jakimś paskudztwem w zbiorniku prawie od samego początku czyli trzy miesiące.
Cały ten syf po prostu zostaje w filtrze. Wystarczy w nim coś pogrzebać by zaraz po włączeniu pluną tym wszystkim do akwarium. Może by mnie to nie martwiło bo zgonów nie ma. Niestety cała ta sytuacja wymaga ode mnie nieustannego czyszczenia filtrów (wewnętrzny połączony z bimbrownia na wylocie jako dyfuzor, oraz zewnętrzny, unimax 150).
Zanim w ogóle zorientowałem się w sytuacji (trwało to miesiąc od założenia akwarium) to całe węże wlotowe i wylotowe zarosły mi czymś brązowym co w tafli wody wygląda jak na zdjęciach poniżej. Wypchnąłem z nich dwie pełne garści syfu. Najgorsza sytuacja jest na kolankach i tej złączce która łączy węże filtra z głowicą.
Zamieszczam kilka zdjęć z dzisiejszego czyszczenia samych tylko kolanek. Ostatnio węże i kolanka czyściłem tydzień temu.
Przez tydzień przepływ spadł prawie do zera. Takie wahania w poziomie
filtracji odbijają się negatywnie na kondycji całego zbiornika.
PS
A tak przy okazji zamieszczenia zdjęć na forum. Co to za nitkowaty glon na
kryptokorynach?
