Albo nie mam szczęścia do chwalonej
grzałki Skalara, albo firma spuszcza z tonu lub też ja robię coś źle.
Od ponad 3 lat kiedy ponownie zajmuję się akwarystyką używam zewnętrzny termoregulator RT-2 i podpinam grzałkę Skalar 100W lub 70W. I po ok 1 roku grzałka się przepala i muszę wymieniać. Czy to nie jest trochę zbyt często?
Grzałka nie znajduje się co prawda po tej stronie co wypływająca woda z deszczowni ale tuż obok prefiltra przy rurze zasysającej filtra zewnętrznego - tak więc opływanie wody wokół grzałki występuje i jest ona w pełni zanurzona.
Kiedyś stosowałem termoregulator na triaku (własnoręcznie zmontowany i wyregulowany), który zresztą do tej pory mi służy kiedy coś leczę albo rozmnażam w oddzielnym akwarium. Jest on bardzo dokładny z histerezą ok. 0,2st. Natomiast w tym RT-2 (pomijam już jego fatalny montaż elektroniki wewnątrz) zamiast triaka wykonawczym elementem jest przekaźnik - równie dokładny, histereza ok. 0,5st. i to wystarcza, tak ustawił producent pewnie aby ograniczyć ilość włączeń i wyłączeń przekaźnika i tym samym zwiększyć jego żywotność.
I teraz zastanawiam się - jeżeli mam zrezygnować z grzałek Skalara to co kupić? Tytanową grzałkę Aqua Medic czy jakąś tańszą z termoregulacją - ustawić na max. i podpiąć do RT-2? Przekaźnikowe przełączenie w RT-2 ma tę zaletę, że nie powinna świrować elektronika w grzałkach z termoregulacją (bo na triaku napięcie 220 nie jest natychmiast odcinane ale maleje w krótkim czasie do zera)
Czy zatem kupić grzałkę tytanową Aqua Medic czy też jakaś inna z termoregulacją np. Sery i nie przejmować się już zewnętrzną regulacją bo np. już te grzałki z własną regulacją są na tyle precyzyjne, niezawodne, bezpieczne i długowieczne???
Jakie są Wasze doświadczenia - bardzo proszę o opinie.