Witam,
w dniu dzisiejszym zdiagnozowałam u jednego ze swoich gupików posocznicę, oczywiście na podstawie obserwacji. Objawy zgadzają się z opisami. Choroba nastąpiła gwałtownie, wczoraj wszystko było ok, dziś rybka leży na dnie akwa i kona. Ma mocno opuchnięty brzuszek, w zasadzie się nie porusza, nastroszone łuski. Mam kilka pytań, ponieważ do tej pory nie było mi dane doświadczyć chorób. W internecie jak wiadomo czasem ciężko odróżnić prawdę od bajki dlatego pytam. Przede wszystkim interesuje mnie przyczyna choroby. Woda jest bardzo czysta, akwa zadbane, regularna pielęgnacja. Jedyne w jaki sposób mogłam zaszkodzić pupilowi to przekarmienie lub monotonna dieta. Dwa dni temu wpuściłam nowego osobnika, niestety bez kwarantanny. Może "coś" ze sobą przyniósł? Ktoś może potwierdzić? Interesuje mnie jeszcze czy choroba jest zaraźliwa. Nie wiem czy mam podstawy do obaw o inne rybki, a co więcej o
krewetki, które pod moją nieuwagę mogą zjeść szczątki martwej rybki. Co prawda gupik jeszcze żyje, jednak nie sądzę, żeby dotrwał do jutra. Zastanawiam się czy ukrócić mu męki, czy pozwolić spokojnie odejść. Chciałabym też wiedzieć, czy w zaistniałej sytuacji należy profilaktycznie "zabezpieczyć" wszystkie stworzenia, odkazić akwarium, dodać zieleń? Proszę o szybką odp. może zdążę jeszcze jakoś zareagować.