Witam wszystkich forumowiczów. Zgłaszam się do Was z prośbą o pomoc w pozbyciu się muszek spod pokrywy akwariowej.
Problem zaczął się gdy przed zimą postanowiłem przytargać do domu kawałki mchu z lasu. Następnie mech który miał służyć do dekoracji roślin doniczkowych znalazł się pod pokrywą akwariową w doniczce. Warunki pielęgnacji potencjalnie doskonałe, wilgoć, ciepło, oświetlenie. Po 2 tygodniach pojawiły się pierwsze muszki pod pokrywą, a wraz z nimi mało przyjemny zapach. Postanowiłem wyrzucić mech, ale muszek już nie zdołałem Czy ktoś miał kiedyś taki problem lub ma pomysł jak można się pozbyć tych małych much. Dla uściślenia dodam, że muszki są takie jak widzi się najczęściej na troszkę nieświeżych owocach w kuchni, jak podniesiesz jabłko to dopiero zaczynają latać. W akwarium nie mam nic co mogło by gnić więc czego one tam szukają?
W oparciu o moje doświadczenie, liche co prawda, z akwarystyką i roślinami w ogóle ja bym obstawiał, iż trafiły Ci się nie muszki owocówki, a prędzej ziemiórka. W takich warunkach jej rozwój i utrzymanie są bardziej prawdopodobne.
Podobno jedną z najskuteczniejszych metod pozbycia się tego owada są żółte (kolor odgrywa tu istotną rolę!) lepy na muchy. Można takowe kupić na Allegro, zawiesić w pobliżu akwarium i czekać na efekty...
Jak na razie umyłem dokładnie pokrywę od wewnątrz, nakleiłem duże ilości taśmy klejącej na owady oraz ułożyłem pułapkę w postaci słoika z sokiem owocowym, słoik przykryłem podziurawioną folią. Czekam na efekt, ale jestem sceptycznie nastawiony...
problem chyba zażegnany, kupiłem spray na muszki, psikałem na pokrywę. Śmierdzi jak pasta do butów. Okazuję się, że muszki mają zaledwie 10 dniowy cykl lęgowy i usunięcie nie przysporzyło dużych problemów. Pozdrawiam wszystkich
Odświeżam temat. Muszki przeszły do historii po zastosowaniu preparatu na muchy. Zwykły, najtańszy spray do zwalczania takich latających paskudztw. Tak jak pisałem powyżej muchy zginęły i dotychczas nie wróciły. Słoik z sokiem odpada absolutnie, lep na muchy służy do zabierania wolnego czasu akwaryście, bo zmywanie go z pokrywy jest czasochłonne, a i tak nie spełnia swojego zadania. W moim przypadku motylowiec nie przeżył by 5 minut bo moje rybki są duże i mięsożerne (amerykańskie pielęgnice). jedyne czego się bałem to toksyczność sprayu, bo śmierdział strasznie. na szczęście nic nie dostało się do wody i ryby nie ucierpiały.
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 220 gości
Newsletter
Odbierz 15 zł na zakupy od 200 zł i nie przegap żadnej promocji.
Bądź na bieżąco z poradami i nowościami akwarystycznymi.
Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie wiadomości
marketingowych na podany adres e-mail. Administratorem danych osobowych jest roslinyakwariowe.pl. Więcej