Od jakiegoś czasu nurtuje mnie sytuacja w której nie jestem pewien jak powinienem dobrać ilość nawozu. Jak waszym zdaniem należy postąpić w takiej sytuacji? Kolejne pomiary N P i Fe wskazują na wciąż rosnące zapotrzebowanie na te składniki. Ja do tej pory dodawałem wszystkiego tak aby osiągnąć założone przez siebie stężenia. Ale niepokoiła mnie zawsze kwestia żelaza ponieważ jest ono już zawarte w jak się zakłada dobrze skomponowanym nawozie, myślę tu o podrabianym TMG. Natomiast nie ma w nim N i P. Czy nie powinno się przy dodaniu N i P dodać właśnie odpowiednio dużo nawozu tak aby osiągnąć oczekiwany poziom Fe który będzie w stosunku do reszty zmierzonych elementów w odpowiedniej proporcji? Teoretycznie jeżeli nie potrafimy wnioskować o niedoborach na podstawie obserwacji i wykryć subtelnych zmian w rozwoju roślin ciężko jest określić czego aktualnie brakuje. Sytuacja w której dodajemy te składniki które uda się nam zmierzyć powoduje destabilizację w akwarium a to wiemy do czego prowadzi

Jak więc postąpić? Czym należy się kierować?
Ponieważ wnioskowanie o niedoborach nie jest proste ja postanowiłem dodawać tyle TMG w momencie właściwie ciągłego dozowania N i P aby poziom stężenia Fe utrzymywał się na 0,1mg/litr. Ale i tu pojawia się pułapka, testy mogą nie oddawać wiarygodnych danych ze względu na helaty. Proszę o komentarz.