Moja przygoda z korzeniami jest dość krótka, ale postaram się odpowiedzieć
"gdyby resztki soli zostały wypłukane do zbiornika nie zaszkodzą rybom?" - ja sól dodaję do pierwszego gotowania i moczenia, później następne zabiegi są robione w zwykłej słodkiej wodzie, więc jeśli miałoby zostać trochę soli, to raczej niewiele... gdyby trochę soli się wypłukało mimo długiego moczenia, nie powinna raczej zaszkodzić rybom (tutaj też dochodzą rozmiary zbiornika).
"Czy można (długo przed zamontowaniem w paludarium) użyć jakiś środków przeciwko grzybom i pleśniom ( np. takich opartych na podchlorynie sodowym) i wtedy płukać wielokrotnie?" - tego nie wiem na pewno... ja używam nadmanganianu potasu (do kupienia w aptece za jakieś 4zł), który ma silne zdolności bakterio- i grzybobójcze,
nie ma właściwości higroskopijnych (jak niektóre związki sodu). Jest używany do długotrwałych kąpieli leczniczych dla ryb, więc stosuję go bez obaw.
A jeżeli gotować lub prażyć w piekarniki to co np. zrobić z dużym korzeniem? - weź największy garnek i po prostu przekręcaj korzeń co jakiś czas... co do prażenia to mam mieszane uczucia, po takim zabiegu korzeń na pewno będzie niezatapialny
Ile czasu gotować - niektórzy gotują, aż korzeń przestanie puszczać barwniki... ale 2x po 2-3 godziny powinno wystarczyć... ( mogę się mylić)
i ile soli? - ile się rozpuści
Moje pytania wynikają z obawy o przyniesienie do domu zarodników grzybów lub larw owadów albo ślimaków. - sól + nadmanganian potasu + ewentualne prażenie = wydaje mi się, że powinno wystarczyć
Liczę na pomoc i życzliwe potraktowanie początkującego. - ja się pod tym ostatnim znaniem podpisuję, proszę o ewentualne poprawki i uzupełniania
