Ze dwa miesiące temu po przycince dużego henia, jedna z gałązeka osiadła na mchu pod sama powierzchnią wody. Jako że
podłoże to jej się bardzo spodobało, zapusciła w nie
korzenie i zaczęła się rozrastać. Korzenie przeszły na wylot i wiszą luzem pod mchem a henio zwiesza się jak bluszcz
NIestety
hemianthus jest szybszy od mchu którego pewnie niedługo całego zarośnie. Chyba niedługo będę musiał przerwac tą samowolkę.
Tak to teraz wygląda:
