Temat ten jest jałowy albowiem nie możemy zbytnio polegać na badaniach, testach czy eksperymentach ponieważ nikt takowych nie przeprowadzał.
Powyższy link zamieszczony przez moderację to zasadniczo reklama ADA (z całym szacunkiem do chestera, którego bardzo cenię i podziwiam).
Wszystkie dyskusje polegają na wymianie prywatnych opinii niczym nie popartych i wszystkie wyglądają dokładnie tak samo - bufor, margines, stabilność biologiczna.
Mimo, że w artykule dotyczącym filtracji zamieszczonym na tej poważanej stronie jak byk napisano, że filtracja w akwarium roślinnym to sprawa drugorzędna zdecydowana większość traktuje nadfiltrację jako remedium na wszelkie problemy.
Czym to skutkuje - użytkownik forum zastanawia się czy w akwarium niespełna 30l WYSTARCZAJĄCY będzie filtr Eheim 2211 (50-150l) - być może warto kupić jednak 2213 (80-250l)?
Podejrzewam, że zdecydowana większość przypisuje filtrowi zewnętrznemu moce magiczne. Filtr taki (
niezależnie od wielkości obsady) zawsze w
całości (nieważne czy ma 1 czy 5 litrów pojemności na wkłady) jest skolonizowany przez pożyteczne bakterie nitryfikacyjne (po prostu sobie głodują czekając aż akwarysta popełni wreszcie jakiś błąd i je dzięki temu nakarmi). Bakterie poradzą sobie ze wszystkim - z nadmiarem pokarmu, nawozów, ze zwłokami ryb, z metalami ciężkimi z wodociągów, z brakiem podmian, ze zbyt dużymi podmianami itd itp...)
Kiedyś (30 lat temu) akwarium holenderskie to obsadzone było
zwartkami,
żabienicami i moczarką - nie to co dziś! Do tego nie było nawożenia (tylko ocet i sól) a ryby nigdy nie umierały bez ostrzeżenia.
Ja ze swoim AquaEl Unifiltrem 500 w 112l jestem dziwadłem a zbiornik mój pewnikiem wygląda jak przydomowe szambo

lub zbiornik pewnego Greka

pozdrawiam serdecznie!