Dziękuje wszystkim za odwiedziny, odpowiedzi i miłe słowa. Cieszy mnie że mój zbiorniczek podoba się innym forumowiczom.
Więc może napisze parę słów jak powstawało to akwarium i od razu udzielę odpowiedzi.
Zawsze podobały mi się akwaria roślinne, moje marzenie to prawdziwy Holender. Jednak wszystkie wcześniejsze próby legły w gruzach. Rośliny obumierały, gniły, pojawiały się glony które ostatecznie kończyły dzieła zniszczenia. Więc by mieć jakikolwiek kawałek podwodnego świata w domu zakładałem malawi. Piasek, skały, ryby. Proste, łatwe w hodowli, pyszczaki mnożyły się na potęgę

Jednak to był tylko kompromis. Ciągle w głowie była chęć posiadania "zieleniny"
Zacząłem czytać, co, jak, gdzie, z czym, co konieczne by mieć roślinkowca w ładnym stanie. I przerażenie jakie to koszty są konieczne do założenia i utrzymania takiego zbiornika. A priorytetem były koszty. Nie mogłem sobie pozwolić na zakup tego wszystkiego co jest uważane za konieczne. Ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Podszedłem do tematu systematycznie i z minimalnym budżetem.
Każdy wie ile kosztują rośliny w zoologu, minimum 10zł za sadzonkę. Takie też kiedyś wcześniej kupowałem i sadziłem. Rośliny z tych sztucznych hodowli, wyjęte z tej "gąbki" zasadzone w akwa, bardzo szybko padały nie aklimatyzując się do innych warunków. Pewnie wielu z was to miało.
Tym razem sadzonek poszukałem w swej okolicy. OLX, ogłoszenia akwarystów amatorów którzy pozbywają się nadwyżek i za 1zł lu 2 zł kupiłem parę sadzonek, wyjętych wprost z akwarium, żyjących w normalnych warunkach. I to była dobra decyzja. Roślinki przyjmowały się praktycznie od strzału, jedynie mikrozorium troszkę podchorowalo, ale i ono odbiło się po wycięciu wszystkich chorych listków.
Jeśli chodzi o podłoże to wykorzystałem zwykły żwir, leżący od lat w piwnicy z poprzednich prób "roślinnych". Bardzo różnej granulacji, totalne pomieszanie. Czemu nie dałem ziemi pod żwir? Tak naprawdę to balem się że przy ingerencji w podłoże ziemia będzie brudzić wodę. Pewnie to bzdura, ale dlatego nie wzbogacałem podłoża warstwą ziemi
Oświetlenie też budziło moje obawy, czytając ile to watów trzeba na litr, i jakie świetlówki są najlepsze. Sorry ale kilkadziesiąt czy nawet sto złotych za świetlówkę to nie dam. Zostały standardowe z pokrywy, czyli 36W, tylko jej wnętrze wykleiłem srebrną folią troszkę zwiększając ilość światła.
Filtracja to zwykła gąbka wsadzona na głowice, i co tygodniowe podmiany wody. Raz jest to 10 czasem 20 litrów lanej bezpośrednio kranówy, tylko temperaturę staram się dopasować mniej/więcej do tej w zbiorniku.
Jedyne nowe co się pojawiło to bimbrownia i nawozy.
Tu tez po taniości. Bimber to 1,5kg cukru i jedna paczka drożdży z Biedry na miesiąc. Co tydzień robie zacier z 1litra wody, 2 szklanek cukru i 1/4 paczki drożdży. Koszt ~3zł/miesiąc. I powiem wam że nawet nie mam tej drugiej butelki w zestawie robiącej za reduktor. Gaz leci prosto z butelki z zacierem

i nic się nie dzieje.
Ceny nawozów polecanych na forach też są powalające!!!
Ja szukając znalazłem na alle nawozy które samemu się rozpuszcza w wodzie. Zaufałem opiniom innych kupujących i zakupiłem. Zamówione dwa woreczki wraz z przesyłką kosztowały 10zł. Każdy z nich rozpuściłem w 0,5l destylowanej wody. Więc skoro leje 2ml na dzień to 500ml starczy na ile? Na 250 dni!!! Za 10 zł
Carbo, koszt okolo 20zł starcza na 100 dni.
Można? Można!!!
To jak rośliny zaczęły rosnąć, codziennie mnie zadziwia. I nie wiem co jest dokładną tego przyczyną. Które składowe tak idealnie ze sobą zagrały że akwarium "pęka w szwach"? Nie wiem, nie mierze żadnych parametrów, ilość płynów podawanych jest na oko, tak zacząłem lać i tak to utrzymuje. A może po prostu zwykłe szczęście mi dopisało? Ważne że osiągnąłem efekt który baaardzo mnie zadowala
Szkoda tylko tych roślinek które wycinam co tydzień i lądują w koszu. Chętnie bym się podzielił z innymi za przysłowiowe piwo, ale zamieszkały u mnie ślimaczki, i nie chce by ktoś je sobie zawlókł do swego akwa. U mnie są i mi nie przeszkadzają. Ale też faktycznie gdy ograniczyłem ilość
pokarmu dla rybek, to i ślimaki są w znacznym odwrocie. Może wkrótce całkiem zrezygnują z mojego meldunku
Ach, no i rybki. Jak wspomniał o nich kolega @albanos. Faktycznie brzanki fajnie się w komponowały w tą moją dżungle, to naprawdę sympatyczne, ruchliwe rybcie. Jest ich tylko 13szt a zbiornik jest ich pełen, są wszędzie. Są same w stadku i nikt im nie przeszkadza. Kiryski mają do dyspozycji dno.
Rozpisałem się troszkę chyba za dużo, ale nie po to by się chwalić, bo też nie ma czym. Ale może tym wpisem przekonam innych by się nie bali kosztów akwarium roślinnego. Może moje oszczędnościowe sposoby ktoś też wykorzysta i będzie się cieszył swym własnym roślinnym kawałkiem podwodnego świata.
Bo czytając fora o akwarystyce roślinnej, można się zniechęcić, choćby tylko ze względu na koszty.
To tyle mojej opowieści. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
I jeszcze jeśli ktoś jest zainteresowany to wstawiam link do filmiku pokazującego mój zbiorniczek. Jakość filmu może nie nie jest super, ale nie posiadam kamery, tylko aparat foto z możliwością nagrywania krótkich video.
https://www.youtube.com/watch?v=ctX3jjXBbgQ