To może ja się wypowiem.
Pod koniec sierpnia kupiłam to cacko we Wrocławiu za śmieszne pieniądze. 33 zł czy coś koło tego. Muszę przyznać, fajna rzecz.
Po zadaniu pytania o hałas, sprzedawca oddelegował mnie do akwariów z
krewetkami, gdzie chodziła jego starsza wersja. Stwierdziłam, że może być, obejrzałam go jeszcze przed kupieniem, poczytałam trochę instrukcję, zapłaciłam i zaniosłam do domu. Po przyjściu wsadziłam go do roślinniaka 12l brutto stojącego na regaliku przystawionym do mojego łóżka.
W/w baniak ma idiotyczne wymiary 32x16x23, także obawiałam się, że z jednej strony wymyje mi
podłoże do spodu, a z drugiej usypie wzgórze sajgońskie. Jako że to typowy ziemniak, byłoby głupio. Na szczęście zabawka ma bardzo płynną regulację, od "ledwie kapie" do totalnej pralki przechodzi się standardowo - pokrętełkiem. Na rozruch, jak zawsze, dałam na maksa, wraz ze wzrostem poziomu wody w kubełku stopniowo skręcałam i nie zauważyłam nawet najmniejszej zmiany w ułożeniu podłoża. Co wcale nie znaczy, że kiepsko filtruje.
Trójkę młodocianych endlerów w akwarium regularnie karmię żółtkiem jaja. Ok, są zwolennicy i przeciwnicy takiego karmienia, mnie to nie obchodzi. Istotne jest to, że 10 minut po skończeniu karmienia, przy intensywności pracy skręconej prawie na minimum, nie ma nawet śladu zmętnienia. Wkład z waty, poprzedzony grubą na ok 7mm gąbką okazuje się być bardzo skuteczny. Szkoda tylko, że kiedy wata wreszcie się powyciąga i zużyje, będzie trzeba kupić koszyczek na wkłady filtracyjne od producenta, gdyż wata jest wczepiona w niego na stałe. Szczegół, ale dla fanów DIY irytujący. Ale póki co, odpukać, trzyma się doskonale. Tylko trochę się zamuliła.
Filtr chodzi 24h na dobę, dzień w dzień. Ma u mnie o tyle ciężko, że choć podmieniam wodę, to nie odmulam. Nie mam termometru do wykonania odpowiednich pomiarów, ale na mojego czuja (a to mam dobre, biolchem robi swoje) prawa strona - z wirnikiem - jest o ok. 1,5-2*C cieplejsza od drugiej strony oraz od otoczenia. Jest to właściwość stała, temperatura nie rośnie z dnia na dzień ani nic w ten deseń, no i nie popadajmy w paranoję - jak postukamy młotkiem w gwóźdź, też się nagrzeje. Nie widzę powodu do obaw, że się spali, przegrzeje czy coś. A wręcz się cieszę, bo nie będę musiała w grudniu czy listopadzie na gwałt szukać
grzałki z termostatem do tak małego akwarium
I wreszcie kwestia dla mnie najistotniejsza: GŁOŚNOŚĆ. Jak pisałam, regał bezpośrednio dotyka mojego łóżka. Spania z brzęczykiem za głową mam już dosyć, zwłaszcza, że na chwilę obecną nie mogę sobie pozwalać na bycie niewyspaną. Na szczęście ten filtr, choć nie bije rekordów w cichej pracy, nie jest uciążliwy.
Robi mniej hałasu od wentylatora komputera czy od lodówki. Ba, szum przepływającej przez niego wody jest głośniejszy od samego wirnika. W ciągu dnia jest dla mnie praktycznie niesłyszalny, w nocy trochę gorzej. Jednak znalazłam metodę: minimalne dociążenie filtra oraz kuchenna ściereczka gąbkowa (np
http://www.vileda.pl/img/9809526f_large.jpg) za 80gr/sztuka włożona między filtr a szybę i można w pełni cieszyć się nocnym wypoczynkiem. Owszem, 30 cm od filtra nie osiągniemy poziomu 0 dB, są wibracje - jest dźwięk, jednak to ledwie słyszalne mruczenie (zwłaszcza, że jest przecież związane z oczkiem w głowie każdego akwarysty - jego szkłem) można zaliczyć do neutralnych, a nawet przyjemnych.
Podsumowując: - z odległości 1,2m, nawet w nocy praktycznie niesłyszalny
- wydajny,
na najmniejszych obrotach cokolwiek, co znajdzie się w odległości 10 cm od wlotu zostanie wessane. Jak jest na maksie, niestety nie miałam gdzie sprawdzić, ale w sklepie w 30' było czyściutko. Woda-kryształ
- zjada mało prądu
- przyzwoita długość kabla. Spokojnie mogę dociągnąć go z mającej 1,2m szafki jeszcze prawie metr za łóżko, do przedłużacza
- płynna regulacja
- łatwe do czyszczenia, wysuwane wkłady. Można płukać samą gąbkę, samą wełnę, wszystko na raz - do wyboru do koloru
- dostałam na niego
gwarancję. Jeśli dobrze pamiętam: rok.
Jak na tę kategorię cenową FZN versamax mini prezentuje się doskonale. Choć mam go dopiero trzy tygodnie, jestem bardzo zadowolona z zakupu. Dla kogoś, kto nie potrzebuje cudów wianków z UV, OR i horrendalnych cen zupełnie nie grających z portfelem studenta, a jednocześnie nie zadowala go taniocha z Chin, gdyż zależy mu na jakości wykonania, ten filtr będzie wyborem doskonałym. Ze spokojnym sumieniem polecam

To cudeńko nie przeszkadza spać nawet mojej super marudnej siostrze
