Moim zdaniem warto przeczytać cały materiał przed jego krytyką.Polecam przeczytanie go z pozycji autora - blogera, który od wielu lat publikuje online i ma spore doświadczenie z szerokim wachlarzem różnych dziwnych ludzkich zachowań. To bardzo ważne, w przeciwnym razie całą intencja tekstu weźmie w łeb. Szczególnie jego pointa.
Mam wrażenie, że przyczepiłeś się jednego zdania budując na jego podstawie miażdżącą krytykę.
Ale chyba troszkę niepotrzebnie, ponieważ nie jest to tekst popularnonaukowy o wirusach o których myślisz.
Po takim medycznym "odkryciu" już się nie chce czytać dalej. Artykulik jest poniżej poziomu fakt.pl - oni przynajmniej czepiają się faktów i je demonizują ale nie piszą nieprawdy.
Z ogromną łatwością przychodzi Ci zarzucanie autorowi pisanie nieprawdy. Szczególnie iż odnosisz się do jednego zdania z kilkustronicowego tekstu. Chciałbym polecić Ci więcej artykułów z tego bloga, lub najlepiej jedną z dwóch książek tego autora. Poznasz jego styl pisania, podejście do życia i jestem pewien iż inaczej zaczniesz odnosić się do jego twórczości.
Poza tym dalej są same fakty.
Jeśli choć raz przez dłuższy okres czasu robiłeś coś dla innych za darmo i spotkałeś się z chamstwem i podejściem roszczeniowym - na pewno wiele z nich będzie Ci znajomych. Jeśli nie - rzeczywiście warto tekst sobie odpuścić, ponieważ na 100% zostanie źle odebrany. Syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Są lekarstwa na choroby wirusowe. Są szczepionki na WZW - całkiem skuteczne, są szczepionki na grypę, są szczepionki na HCV, są leki które zabiją wirusa HIV w Twoim organizmie, jeśli zostaną podane w ciągu kilku godzin po potencjalnym zakażeniu.
Przeciwko WZW C również?
Oczywiście, że jest wiele szczepionek, ale w kontekście mnogości chorób wirusowych to zaledwie promil.
Większość z nas jest nosicielami wszelkiej maści wirusów - nie oznacza to równocześnie iż musimy zachorować na konkretną jednostkę chorobową opisaną i skojarzoną z danym wirusem.
Po pierwsze wirusa nie można zabić, ponieważ wirus nie jest organizmem żywym.
Po drugie szczepionka nie służy do leczenia - jej rolą jest zapobiegnięcie zarażenia organizmu danym wirusem już na etapie przekroczenia powłok ciała.
Można ograniczyć namnażanie wirusa w ludzkich komórkach, można zmusić go do przejścia w stan nieinwazyjny, można zabić komórki gospodarza i usunać je z organizmu. Ale większości chorób wirusowych nie można całkowicie wyleczyć. Wszyscy o tym wiedzą, szczególnie cały biznes medyczny, który m.in. z tego żyje i na tym opiera swoje zyski.
Po trzecie wirusy charakteryzują się tym iż ich materiał genetyczny posiada ogromne możliwości do mutacji - to m.in. jeden z powodów dla którego tak ciężko jest walczyć chociażby z pospolitą grypą, które mutuje na tyle iż ciężko trafić celowo z antygenem. Każdy ślepy strzał to ryzyko rozregulowania wewnętrznej homeostazy organizmu. A żadna szczepionka nie jest dla naszych organizmów obojętna, podobnie jak każdy preparat wlany do akwarium nie jest obojętny do jego homeostazy.
Najlepiej zacząć od definicji słowa wirus oraz jego budowy oraz podziału na charakter wirulentny oraz definicji słowa szczepionka - bo z jednej strony zarzucanie autorowi niewiedzy i ignorancji, a z drugiej wykazywanie się nią w swojej wypowiedzi o dosyć mocnym tonie - jest troszkę niefajne najdelikatniej mówiąc (zauważyłem po wątku o bieganiu, że miałeś trochę kiepski wieczór

.
Naprawdę, przeczytaj kiedyś na luzie, bez nerwa ten tekst, jest dosyć zabawny ale niestety do szpiku kości prawdziwy.