W tym wątku chciałbym zintegrować akwarystów pasjonujących się kolarstwem szosowym i górskim.
Dlaczego? Ponieważ ta dyscyplina trenuje hart ducha i stwarza możliwość obcowania z przyrodą, która jest nieocenionym źródłem inspiracji w aranżowaniu akwariów.
Nie bez znaczenia dla nas - akwarystów, jest też fakt, że Pan Takashi Amano przez 16 lat był zawodowym kolarzem torowym a zarobione w ten sposób środki inwestował we własny sklep akwarystyczny, warsztat fotograficzny i rozwój firmy Aqua Design Amano (ADA).
Jeśli planujecie wiosenne treningi w jakimś fajnym miejscu - zapraszam serdecznie w Góry Stołowe oraz pobliskie Góry Sowie.
Są tu niezliczone trasy zarówno leśne jak i szosowe w wielu miejscach z bardzo dobrą nawierzchną w zróżnicowanym terenie, głównie górskim. Jeśli ktoś chciałby potrenować siłę i powspinać się nieco na 2 kółkach - zapraszam do Kotliny Kłodzkiej, na miejscu jest bardzo dobra i bardzo tania baza wypadowa z nowoczesnym ośrodkiem sportowym. Wszędzie dostaniemy się rowerem a jeśli znudzą nam się polskie trasy, mamy rzut beretem
Na zachętę wrzucam film prezentujący jedną z moim ulubionych tras wypadowych: Radków - Kudowa-Zdrój, znanej trasy "1000 zakrętów" na której odbywały się regularnie dolnośląskie rajdy samochodowe:
Dodam, że corocznie w czerwcu odbywają się Radkowie zawody triathlonowe: Radków Triahtlon Cup, punktowane do pucharu polski. Super sprawa dla chętnych na udział w Mistrzostwach Polski w Triathlonie.
Wszystkich akwarystów "pozytywnie zakręconych" na punkcie kolarstwa, zapraszam do udziału w wątku - pochwalcie się swoimi okolicami i napiszcie co nieco o swoich rowerach, sprzęcie i o tym jak łączycie pasję do rowerów z akwarystyką.
p.s. korzystając z okazji przesyłam pozdrowienia dla naszego forumowicza - Marka Konwy, który jest członkiem kadry Polski oraz kadry olimpijskiej. Zapraszam na jego stronę: http://www.marekkonwa.pl/
Mile zaskoczył mnie temat kolarstwa na forum akwarystycznym od kilku miesięcy poważnie myślę o tym sporcie kiedyś jazda rowerami sprawiała mi niesamowitą przyjemność zwłaszcza gdy jadąc rowerem poznaje piękno przyrody która nas otacza. Mam zamiar wrócić do mojego uzależnienia z przed kilku lat
Jestem z Krakowa interesuje się od lat eksploracyjnym kolarstwem górskim. Moja stronka http://ojciec77.blog.pl/ gdyby ktoś był zainteresowany wspólną jazdą to kontakt do mnie przez PW
Piotras200 napisał(a):Mile zaskoczył mnie temat kolarstwa na forum akwarystycznym od kilku miesięcy poważnie myślę o tym sporcie kiedyś jazda rowerami sprawiała mi niesamowitą przyjemność zwłaszcza gdy jadąc rowerem poznaje piękno przyrody która nas otacza. Mam zamiar wrócić do mojego uzależnienia z przed kilku lat
Pomyśl o rowerze szosowym. Kupując używany i modernizując go we własnym zakresie masz możliwość zaoszczędzenia 30-50% ceny nowego z salonu. Jeśli Cię stać - kup nowy z karbonową ramą lub przynajmniej kluczowych elementach z karbonu - ten materiał bardzo dobrze kompensuje drgania wywołanie nierównościami na drodze i jazda jest prawdziwą przyjemnością.
Dlaczego szosówka? 1. Prędkość - nie ma nic przyjemniejszego od jazdy 40km/h po płaskim terenie i uczucia "fruwania". O zjazdach chyba nie trzeba wspominać ;p
2. Dystans - rower szosowy z uwagi na wagę, wąskie opony i mały opór toczenie pozwala pokonywać większe odległości. Dla osoby uprawiającej dowolny 3x razy w tygodniu pokonanie dystansu 100km nie stanowi problemu.
2. Gracja - kolarstwo szosowe ładnie wygląda
Natomiast jeśli wolisz las i nierówności terenu - warto wybrać MTB lub przełaj (baranek jak przy szosówce, opony niemal jak przyrowerze górskim). Musisz się jednak liczyć z tym, że przy MTB rower serwisuje się częściej i częściej (usuwanie błota) trzeba wymieniać podzespoły które ulegają uszkodzeniu w trakcie jazdy między konarami i kamieniami.
mgr biologii - botanik, specjalista z zakresu fizjologii roślin wodnych
Jestem na tak, choć przyznam szczerze, że dawno nie jeździłem "Góral" kurzy się w piwnicy,były czasy, że zrobienie 20 km po lesie nie było problemem. Tempo życia jakie mamy teraz troszkę mnie zniechęca, powiecie - wygodna wymówka i pewnie macie rację Może rozpoczyna się kryzys wieku średniego, za rok 40-stka mi stuknie
Na początku chciałbym podziękować za otrzymanie konta Premium i możliwość pisania w tym temacie. bardzo cieszę się z tej inicjatywy na forum, kiedyś sam chciałem coś podobnego stworzyć, ale myślałem, że to pomysł stracony Ale skoro temat ruszył... Jestem otwarty na wszelką inicjatywę związaną ze wspólnymi wycieczkami i treningami z zainteresowanymi z okolic Wrocławia Na poważnie zainteresowanie zaczęło się rok temu, z pierwszym startem w maratonie MTB w Głuszycy, a przygotowania do sezonu rozpocząłem już od listopada. Faktyczne treningi rowerowe do sezonu zaczynam 28 stycznia i zachęcam chętnych do dołączenia, z uwagi na to, że lepiej trenować z drugą osobą albo w grupie Chętnych zachęcam również do dzielenia się swoimi osiągnięciami, przez aplikację Strava cycling/ Strava running w celu rywalizacji wirtualnej, jak Piotr wspomniał. Osobiście ze Stravy zacząłem korzystać od dzisiaj, bo wcześniej nie wiedziałem, że takie coś istnieje Link do mojego dzisiejszego treningu: http://www.strava.com/activities/103922526
Zachęcam wszystkich chętnych kolarzy z okolic Wrocławia do współpracy
Dla mnie tylko góral, to moja miłość. W szosówce denerwowały by mnie mijające auta, spaliny i ogólnie miasto. Nie ma to jak wyprawa góralem na bezdroża. Najbardziej lubię, co jest dziwne, nie zjazdy lecz podjazdy, gdzie widzę jak rośni mi forma, jak podjeżdżam pod górę, na którą jeszcze dwa dni temu nie dałem rady. To skupienie, kiedy w głowie mama tylko jedną, czystą myśl: ''dasz radę, jeszcze trochę''. I wreszcie szczyt, moment by pot odparował i łapczywe łapanie powietrza....
W Gdyni mam sporo takich szlaków blisko morza, a pora która najbardziej mi pasuje to raniutko 6.00 - 8.00.
Mamy podobne podejście - ja również lubię podjazdy, ponieważ to ona dają prawdziwy "wycisk" i szlifują siłę i formę. Jazda po płaskim to żadna sztuka, im bardziej urozmaicony teren tym ciekawiej - dlatego na dużych tourach największym zainteresowaniem cieszą się etapy górskie.
p.s. kolarstwo tylko poza miastem!
mgr biologii - botanik, specjalista z zakresu fizjologii roślin wodnych
Takie trenażery z wizualizacją tras i zmianą stopnia nachylenia i obciążenia to fantastyczna rzecz. Dedykowane aplikacje posiadają nagrane całe etapy m.in. Tour de France
p.s. z Nowej Rudy, Wałbrzycha i okolic pochodzi wielu znanych kolarzy szosowych. Mam to szczęście, że serwisuję sprzęt w sklepie Pana Artura Lemcio: http://pl.wikipedia.org/wiki/Artur_Lemcio Jego sklep to taki odpowiednik roslinyakwariowe.pl tylko w kolarstwie
Zaopatruję się tam we wszystko od butów po wspornik do podwieszenia roweru, ceny może nie są tak niskie jak na portalach aukcyjnych, ale dzięki pasji takich osób są miejsca gdzie można posłuchać ciekawych opowieści o światowych wyścigach i wielu ciekawostek z tematyki okołotreningowej.
Do zobaczenia już niebawem na szosie
mgr biologii - botanik, specjalista z zakresu fizjologii roślin wodnych
Vuelta Ciclista a Anadlucia Ruta del Sol to wyścig kolarski rozgrywany w hiszpańskiej prowincji Andaluzja. Jego tradycja sięga 1925 roku kiedy to został rozegrany po raz pierwszy. Od 2005 roku wchodzi do cyklu wyścigów UCI Europa Tour i posiada kategorię 2.1. W tym roku będzie to jego 60.edycja.
Może trochę popsuję wydźwięk wątku ale cóż, naszła mnie taka pewna refleksja widząc te fotki, które Piotrze wklejasz. Szczególnie chodzi mi o zawodowych sportowców, kolarzy i relacje z zawodów. Nie wiem, ale ja nie mógłbym w dzisiejszej dobie kolarstwa zawodowego emocjonować się wyścigami. Zapewne przeczuwasz do czego zmierzam. Od dawna wiadomo było, iż kolarstwo to sport dość mocno przesiąknięty dopingiem. Jest to jedna z dyscyplin, która najmocniej obciąża organizm ludzki, to i doping jest na wysokim poziomie. Jednak po tym co zrobił Lance Armstrong miarka się przebrała. Nie będę wklejał tu tekstów, bo każdy je znajdzie. Jedno można rzec: ''jest to najbrudniejszy sport ze wszystkich znanych i do tego najbardziej nieuczciwy''. Do tego w dobie dopingu genetycznego będzie coraz gorzej. Ciekawi mnie jak Ty do tego podchodzisz?
I żeby nie było, nie jestem przeciwnikiem samego dopingu (wszelakiego) ale braku uczciwości w sporcie. Doszło po prostu do tego, że jedynym najuczciwszym sportem jest kulturystyka, gdzie wiadomo, że każdy bierze i wszyscy są sobie równi
AdamW napisał(a):Może trochę popsuję wydźwięk wątku ale cóż, naszła mnie taka pewna refleksja widząc te fotki, które Piotrze wklejasz. Szczególnie chodzi mi o zawodowych sportowców, kolarzy i relacje z zawodów. Nie wiem, ale ja nie mógłbym w dzisiejszej dobie kolarstwa zawodowego emocjonować się wyścigami. Zapewne przeczuwasz do czego zmierzam. Od dawna wiadomo było, iż kolarstwo to sport dość mocno przesiąknięty dopingiem. Jest to jedna z dyscyplin, która najmocniej obciąża organizm ludzki, to i doping jest na wysokim poziomie. Jednak po tym co zrobił Lance Armstrong miarka się przebrała. Nie będę wklejał tu tekstów, bo każdy je znajdzie. Jedno można rzec: ''jest to najbrudniejszy sport ze wszystkich znanych i do tego najbardziej nieuczciwy''. Do tego w dobie dopingu genetycznego będzie coraz gorzej. Ciekawi mnie jak Ty do tego podchodzisz?
I żeby nie było, nie jestem przeciwnikiem samego dopingu (wszelakiego) ale braku uczciwości w sporcie. Doszło po prostu do tego, że jedynym najuczciwszym sportem jest kulturystyka, gdzie wiadomo, że każdy bierze i wszyscy są sobie równi
Cieszę się, że poruszyłeś tę kwestię. Zanim przejdziemy do naszych rozważań warto poświęcić godzinę na obejrzenie powyższego wywiadu.
Sprawa z Armstrongiem jest o tyle przykra, że przez tyle lat zarzekał się iż dopingu nie stosował a następnie przyznał iż przez wiele lat po prostu kłamał. Wielu fanów poczuło się wystrychniętych na dudka i słusznie.
Nie nam oceniać do jakiego momentu były to pobudki czysto egoistyczne (chęć zwycięstwa) a kiedy rozpoczęło brnięcie dalej z powodu ochrony wizerunku i dobrego imienia fundacji, którą założył i która uratowała masę istnień a jeszcze większej ilości przyniosła ulgę w najcięższych chwilach.
Jestem daleki od rzucania jednoznacznych ocen i publicznego linczu - wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, gdzie medal ma zawsze dwie strony a mądra ocena sytuacji zależy tylko i wyłącznie od poziomu empatii osoby oceniającej. A empatia to część inteligencji emocjonalnej, składającej się na ogólny iloraz inteligencji a jak wiemy jej przekrój w obrębie całej populacji ludzkiej bywa diametralnie różny.
Sam niejednokrotnie padałem ofiarą kradzieży, oszustw czy podlizywania w celu uzyskania korzyści - chyba nic mnie już nie zdziwi i pogodziłem się, z tym że Świat trzeba przyjmować takim jaki jest a próby jego naprawiania za wszelką cenę są bez sensu - zawsze znajdzie się ktoś kto to uprzykrzy Nie ma dobrych charakterów, charakter ludzki objawia się w danej sytuacji w myśl zasady - "tyle jesteśmy warci ile nas sprawdzono". Dlatego bardzo ostrożnie staram się oceniać tego typu sytuacje, ale możemy spróbować, na pewno ktoś doda coś ciekawego do dyskusji.
Trzeba mieć na uwadze jedno - w czasach gdy amerykańska drużyna dołączyła do europejskich tourów, u nas w Europie doping kolarski był już zadomowiony na dobre. Szprycowała się cała czołówka co niejednokrotnie kończyło się przykrymi konsekwencjami zdrowotnymi a nawet śmiercią na trasie.
Amerykanie przyłączyli się do gry pozostając daleko w tyle, ale podbili stawkę doprowadzając swoje metody treningowe i sztuczki z dopingiem niemal do perfekcji - ciekawie opowiadano o tym o programie telewizyjnym emitowanym swego czasu bodajże na "Discovery Channel", zachęcam do obejrzenia.
Doskonale zdajemy sobie sprawę iż we wszystkich dyscyplinach siłowych i wytrzymałościowych na najwyższym poziomie zawodowym doping jest obecny a nad wszystkim wisi woal milczenia - aż do afery jak w przypadku Armstronga, gdzie jego koledzy z drużyny, którzy odeszli w kolarski niebyt nagle przypomnieli sobie, że oni również brali a nawet opowiadają iż byli do tego przez Armstronga zmuszani. Nikt nikogo nie zmusza do kariery kolarskiej, zawsze można zmienić zawód - szczególnie w kraju możliwości jakim są Stany Zjednoczone.
Czy w kontekście tego powinniśmy tak srogo oceniać Armstronga? W zasadzie wśród kolarzy stosujących epo...był i tak najlepszy. Dlaczego inni sztucznie wspomagający się usprawnieniem wydolności tlenowej nie wygrali 7 razy z rzędu Tour de France? Warto się nad tym zastanowić.
Ja podchodzę do tego w ten sposób: to niewątpliwie jednostka wybitna, ciężki trening i godne naśladowania cechy charakteru - trzeba brać z tej postaci to co najlepsze, a złe odrzucać jako niegodne naśladowania. To, że odebrał szansę i zniechęcił tych, którzy wierzyli w uczciwą sportową walkę jest niezaprzeczalne i z tego powodu jest najbardziej przykro.
Miejmy jednak świadomość, że nie ma jednostek kategorycznie dobrych i kategorycznie złych - każdy popełnia błędy, ale każdy ma też w sobie coś wyjątkowego. Niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie ma w sobie żadnej winy.
Mnie w Armstrongu podoba się jedno - nie wydał fortuny na sportowe samochody, nie widujemy jego zdjęć z prostytutkami, pijanego czołgającego się przed obiektywami paparazzi...jest za to coś co stworzył oprócz wątpliwej obecnie legendy - fundacja LIVESTRONG, która ratuje ludzi chorych na raka i promuje zdrowy tryb życia.
Armstrong po zakończeniu kariery, do czasu sławetnego wywiadu u Oprah'y W. cały czas promował fundację, biegając maratony, biorąc udział w zawodach Ironman. Pokażcie mi drugiego takiego sportowca - wystarczy spojrzeć co zrobił z sobą taki Maradonna. Przeciętni ludzie są wygodni i przy każdej okazji idą na łatwiznę. Ale to nie jest człowiek przeciętny.
Właśnie dlatego nie ściągam swojej opaski LIVESTRONG a w ipodzie głos Armstronga motywuje mnie do większego wysiłku. W bilansie rzeczy dobrych i tych karygodnych staram się nie oceniać tej postaci jednoznacznie.
Zawsze pasjonowały mnie biografie i przyznam szczerze, że jeszcze żadna ze znanych mi postaci nie miała czarnych kart w swojej historii.
AdamW napisał(a):I żeby nie było, nie jestem przeciwnikiem samego dopingu (wszelakiego) ale braku uczciwości w sporcie. Doszło po prostu do tego, że jedynym najuczciwszym sportem jest kulturystyka, gdzie wiadomo, że każdy bierze i wszyscy są sobie równi
Poruszyłeś ważny temat, sam często zastanawiam się, czy nie lepsze byłoby rozdzielenie zawodów na takie w których dopuszczalny jest wszelki możliwy doping (na zasadzie: Twój organizm - Twoje ryzyko), i te gdzie doping byłby zakazany - jednak tutaj też pojawi się doping bo ktoś zawsze będzie chciał być najlepszy i nie zawsze będzie chciał do tego dojść uczciwą drogą.
Przykre jest to, że chęć zwycięstwa za wszelką cenę zmuszą do kolejnych rozważań i kompromisów. Z jednej strony niektóre dyscypliny są dominowane przez reprezentantów np. o określonych cechach fizjonomii i podstawach genetycznych, z drugiej to wydaje się naturalną koleją rzeczy i chyba trzeba się do tego przyzwyczaić.
Zwróć uwagę, jak mało spotykamy czarnoskórych kolarzy. Choć wytrzymałość mają znakomitą - wszak zwyciężają w maratonach i ultramaratonach. To dlatego, że nie mają możliwości treningu rowerowego w ojczyźnie? Biegają od dziecka - często to jedyny sposób na wyrwania się z ciężkiego bytu (kariera sportowa). A być może ich ścięgna są lepiej przystosowane do naturalnego biegu i lepiej znoszą efekty przegrzania organizmu.
Po aferze z Armstrongiem coś jednak drgnęło - nie ma już tak spektakularnych akcji kolarskich, wszyscy jakby delikatnie zwolnili. Ciekawe na jak długo. A może opracowywana jest właśnie kolejna metoda, której nie zna jeszcze komisja antydopingowa?
Ok, czas obejrzeć nowy sezon "House of cards", jak się głębiej zastanowić to pokazane są tam przypadki niewiele odbiegające od tych poruszanych w powyższej rozmowie.
mgr biologii - botanik, specjalista z zakresu fizjologii roślin wodnych
Tak, film widziałem na jednej ze stacji satelitarnej, do tego tłumaczony na nasz język, więc mogłem się skupić na samym Armstrongu. Znam także kolejne losy i poczynania upadłego kolarza po ''ujawnieniu''. I jednak nie zamierzam wybielać jego postawy. Tu się nie zgadzam, widzę jednak po Twoich wypowiedziach, że sportowiec ten znaczył trochę więcej dla Ciebie niż dla mnie
Armstrong po zakończeniu kariery, do czasu sławetnego wywiadu u Oprah'y W. cały czas promował fundację, biegając maratony, biorąc udział w zawodach Ironman. Pokażcie mi drugiego takiego sportowca - wystarczy spojrzeć co zrobił z sobą taki Maradonna. Przeciętni ludzie są wygodni i przy każdej okazji idą na łatwiznę. Ale to nie jest człowiek przeciętny.
Wiem, że sąd często bierze pod uwagę ''prowadzenie się'' i całokształt życia oskarżonego ale tu mamy do czynienia tylko z oszustwem w sporcie - tylko i nie tylko. Uczciwość w sporcie to podstawa. Nieważne jest, że dziewięćdziesiąt uczestników jedzie na koksie a dziesięciu nie. Dla mnie choćby jeden jechał czysty a reszta na koksie, to nie usprawiedliwiałoby Lanca o ''milimetr'' (lub 1ppm ). Zdanie: ''był i tak najlepszy'', do mnie nie trafia. W tym przykładzie, bowiem jego mistrzostwo mogło wyrosnąć nie na tym jaki był wspaniały, mocny, wytrwały ale na na najnowszych badaniach odnośnie dopingu, na ''kasie'' i na zwykłych eksperymentach na jego organizmie. Może kiedy Lance wygrywał wszystko co podleciało inni nie byli jeszcze tak w zaawansowanym etapie dopingu. Wierzysz, że wspomagał się tylko EPO? Wierzysz oszustowi?
Wracając do jego zasług w życiu, to nie ma co pisać bo w końcu dojdziemy do pytania: ''czy można unicestwić jedno życie ratując dziesięć'' - a takich dywagacji raczej uniknijmy.
Miejmy jednak świadomość, że nie ma jednostek kategorycznie dobrych i kategorycznie złych - każdy popełnia błędy, ale każdy ma też w sobie coś wyjątkowego. Niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie ma w sobie żadnej winy.
Cały czas piszemy o współzawodnictwie i równych zasadach dla każdego? Czy może już o życiu? Jeśli o życiu, to powiedz mi jaka osoba ciągnie za sobą w dół kolegów będąc sama na dnie? Tego się nie robi, nie powinien tak postępować, czyli potocznie mówiąc, ''sypać''.
Ja podchodzę do tego w ten sposób: to niewątpliwie jednostka wybitna, ciężki trening i godne naśladowania cechy charakteru - trzeba brać z tej postaci to co najlepsze, a złe odrzucać jako niegodne naśladowania. To, że odebrał szansę i zniechęcił tych, którzy wierzyli w uczciwą sportową walkę jest niezaprzeczalne i z tego powodu jest najbardziej przykro.
Tylko prawdziwa wielkość nie da się uwieść pokusie.
Po aferze z Armstrongiem coś jednak drgnęło - nie ma już tak spektakularnych akcji kolarskich, wszyscy jakby delikatnie zwolnili. Ciekawe na jak długo. A może opracowywana jest właśnie kolejna metoda, której nie zna jeszcze komisja antydopingowa?
AdamW napisał(a):Tak, film widziałem na jednej ze stacji satelitarnej, do tego tłumaczony na nasz język, więc mogłem się skupić na samym Armstrongu. Znam także kolejne losy i poczynania upadłego kolarza po ''ujawnieniu''. I jednak nie zamierzam wybielać jego postawy. Tu się nie zgadzam, widzę jednak po Twoich wypowiedziach, że sportowiec ten znaczył trochę więcej dla Ciebie niż dla mnie .
Tak, musisz wziąć pod uwagę, że jestem skażony "erą Armstronga" Podobała mi się jego biografia, całą otoczka, nike, livestrong, treningi, to zawsze gdzieś tam z tyłu głowy zostaje nawet pomimo tego, że wystrychnął mnie na dudka.
Nie chciałbym aby moje wypowiedzi były odbierane jako przymykanie oka na ewidentnie niechlubną postawę. Z drugiej strony zawsze staram się patrzeć na sprawę z kilku perspektyw i jakoś próbować zrozumieć intencje danej osoby. Mój post to taka mała próba.
AdamW napisał(a):Wiem, że sąd często bierze pod uwagę ''prowadzenie się'' i całokształt życia oskarżonego ale tu mamy do czynienia tylko z oszustwem w sporcie - tylko i nie tylko. Uczciwość w sporcie to podstawa. Nieważne jest, że dziewięćdziesiąt uczestników jedzie na koksie a dziesięciu nie. Dla mnie choćby jeden jechał czysty a reszta na koksie, to nie usprawiedliwiało by Lanca o ''milimetr'' (lub 1ppm ). Zdanie: ''był i tak najlepszy'', do mnie nie trafia. W tym przykładzie, bowiem jego mistrzostwo mogło wyrosnąć nie na tym jaki był wspaniały, mocny, wytrwały ale na na najnowszych badaniach odnośnie dopingu, na ''kasie'' i na zwykłych eksperymentach na jego organizmie. Może kiedy Lance wygrywał wszystko co podleciało inni nie byli jeszcze tak w zaawansowanym etapie dopingu. Wierzysz, że wspomagał się tylko EPO? Wierzysz oszustowi?
W wywiadzie stwierdził, że miał dostęp do tego samego co wszyscy inni kolarze. Ile w tym prawdy? Pewne jest, że w latach 90 królowała cała generacja EPO, a jak się okazało zabawa z lekami i transfuzjami opierała się na sprytnym tricku 1 osoby, która na motorze podążała za autobusem ekipy i podkładała ukradkiem środki dopingujące do butów kiedy nikt się tego nie spodziewał.
Oczywiście epo to nie był jedyny niedozwolony środek, o czym wspomniał w wywiadzie Armstrong. Sterydy, hormon wzrostu - raczej nikt nie ma teraz wątpliwości, że rak jąder na którego zachorował mimo tego, że jest dosyć częstą przypadłością kolarzy, to był dodatkowo prowokowany przez stosowane niedozwolone środki.
Pisząc "i tak był najlepszy" miałem na myśli to, że wyraźnie wyróżniał się z pośród całej szprycującej się czołówki. Oczywiście nie usprawiedliwia to jego postawy, ot takie stwierdzenie faktu.
AdamW napisał(a):Wracając do jego zasług w życiu, to nie ma co pisać bo w końcu dojdziemy do pytania: ''czy można unicestwić jedno życie ratując dziesięć'' - a takich dywagacji raczej uniknijmy.
Pisałem to w kontekście "brania dla siebie tego co najlepsze z danej postaci". Z pewnością bardziej srogo bym go oceniał gdyby jego publiczna działalność opierała się wyłącznie na zmianie fryzur i prezentowania się z coraz to nowymi modelkami. Z drugiej strony cały czas mam na uwadze to, że to co my oglądamy - to jedynie to co on sam chciał nam pokazać. Zauważ - sam stwierdził w wywiadzie, że miał kontrolę nad niemal każdym aspektem swojego życia (no do pewnego czasu).
Po prostu z perspektywy dokonań na kilku płaszczyznach traktuję go łagodniej niż innego sportowca z podobną winą w podobnej sytuacji. To brzmi trochę jak masło maślane, ale o to mniej więcej mi chodzi
Zawsze staram się patrzeć na sprawę z kilku płaszczyzn. Zdaję sobie sprawę, z tego, że są ośrodki szkoleniowe, które kładły nacisk na doping na zasadzie "nie masz wyników, nie jesteś z nami to wypadasz". W liceum chodziła ze mną do klasy utalentowana biegaczka o bardzo dużych perspektywach. Miała postawiony warunek. Dziś jest mamą dwójki dzieci, a mogła by błyszczeć w świetle fleszy i tańczyć na balu sportowca. Czy jest zadowolona ze swojego wyboru? Jeśli był zgodny z jej wizją życia - to pewnie tak. Smutne jest w ogóle sportowcy są stawiani w takiej sytuacji. Ambitni szkoleniowcy, sponsorzy oczekujący wyników?
AdamW napisał(a):
Miejmy jednak świadomość, że nie ma jednostek kategorycznie dobrych i kategorycznie złych - każdy popełnia błędy, ale każdy ma też w sobie coś wyjątkowego. Niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie ma w sobie żadnej winy.
Cały czas piszemy o współzawodnictwie i równych zasadach dla każdego? Czy może już o życiu? Jeśli o życiu, to powiedz mi jaka osoba ciągnie za sobą w dół kolegów będąc sama na dnie? Tego się nie robi, nie powinien tak postępować, czyli potocznie mówiąc, ''sypać''.
Oczywiście że nie powinno. To brak ikry, jaj, honoru - coś co dla prawdziwego faceta z krwi i kości jest nie do przejścia. Donosili na niego, on przyparty do muru donosił na innych. Dlatego właśnie jego legenda umarła, także dlatego że kłamał wszystkim w oczy a potem utopił kolegów.
Tylko że mnie to w ogóle nie dziwi Prowadzę serwis 13 lat, zdziwiłbyś się do czego potrafią się posunąć "koledzy", szczególnie Ci których biznesy znalazły się na dnie. Od kilku lat wyznaję zasadę "żadnych kolegów z branży" - prędzej czy później i tak ktoś będzie chciał mnie oszukać, wykorzystać, a jak mu się nie uda - będzie ujadał, kłamał i robił wszystko by i moje pomysły legły w gruzach "Bo przecież sprawiedliwość musi być" ;p
Kiedyś czytałem dużo Karola Maya i nie miałem o takich zachowaniach pojęcia ;p To nie moje klimaty.
Chyba czas obudzić się z matrixa - człowiek to istota egoistyczna i myśląca tylko o sobie. Jeśli nie widzi korzyści krótko- lub długofalowej, szybkiej lub oddalonej w czasie - nie będzie dla drugiego człowieka przychylny. Korzyści można definiować różnie - samozadowolenie, uznanie w oczach innych, spełnienie wewnętrznych zasad moralnych czy obietnica zbawienia - każdy ma inn ale zawsze wiąże się to z korzyścią. Problemem jest gdy korzyści są jednostronne. Także w przypadku Armstronga koledzy w końcu pękli i zaczęli sypać. Nic powiązań i wzajemnych korzyści pękła. Wtedy i on nie pozostał dłużny.
Jednak to od niego oczekujemy honorowej postawy (na ile może być honorowa w tej całej sytuacji) - głównie dlatego, że w całej zabawie to on stał w świetle jupiterów i zbierał największe laury.
Żałuję iż nie posiadam odpowiedniej wiedzy z zakresu filozofii by to ładniej ubrać w słowa. Mój punkt widzenia jest skażony spojrzeniem z perspektywy nauki ścisłej jaką jest biologia. A w przyrodzie występują miliony nici powiązań.
Doping był i będzie, donosy były i będą i to już chyba na stałe rzuci smutny cień na dyscyplinę jaką jest kolarstwo. Obecnie jest to jedna z najbardziej kontrolowanych dyscyplin pod kątem dopingu.
Ja podchodzę do tego w ten sposób: to niewątpliwie jednostka wybitna, ciężki trening i godne naśladowania cechy charakteru - trzeba brać z tej postaci to co najlepsze, a złe odrzucać jako niegodne naśladowania. To, że odebrał szansę i zniechęcił tych, którzy wierzyli w uczciwą sportową walkę jest niezaprzeczalne i z tego powodu jest najbardziej przykro.
AdamW napisał(a):Tylko prawdziwa wielkość nie da się uwieść pokusie.
Jak powyżej jest opisane dopikgu genowego nie wykryję się we krwi, a tylko przez biopsje mięśnia - chyba wiesz co to oznacza?
Bardzo ciekawy artykuł przeczytałem go z zainteresowaniem.
Niestety tak wizja jest jak najbardziej realna i taka przyszłość czeka sport. A im więcej będzie w sporcie pieniędzy i im większa stawka będzie w grze - tym szybciej dojdzie do opracowania i przeniknięcia do sportu technik opisanych w tym artykule.
Ale, żeby nie załamywać się do reszty warto wspomnieć o czymś jeszcze. Organizm ludzki to skomplikowana maszyna, w której współpracują komórki, tkanki, narządy i całe układy. Każda nienaturalna ingerencja w taki układ - niesie za sobą jakąś odpowiedź/przeciwwagę. Akcja i reakcja.
Mam obawy, iż efekty terapii genowej, po latach mogą przynieść bardzo przykre i poważne konsekwencje zdrowotne. Uczono mnie, że zabawa genami to potężne narzędzie - ale bardzo niebezpieczne. Największym problemem jest to - iż nie jesteśmy w stanie zbadać wszystkich skutków ubocznych, a nawet mimo tak obszernej wiedzy o anatomii i fizjologii ciała ludzkiego - ich wszystkich przewidzieć.
Zapewne za jakiś czas pojawi się generacja "gen" podobnie jak kiedyś "epo". A karawana jedzie dalej... Tylko będzie musiało minąć kolejnych kilkadziesiąt lat, zanim sportowcy zorientują się, jakim kosztem okraszyli swoje sukcesy sportowe. I mogą być to wstrząsające efekty.
To będzie kara, karma, nazwijmy to jak chcemy. Zło i oszustwo zawsze prędzej czy później nie popłaca.
mgr biologii - botanik, specjalista z zakresu fizjologii roślin wodnych
Piotr Baszucki w Rośliny· Odpowiedzi: 3 · Wyświetlenia: 3594
hygrophila-lancea-chai-in-vitro-aqua-art-i-46914-5-2000-665da2af40a83.jpg
Klienci zgłaszają nam problem z przyjmowaniem się Hygrophila lancea Chai z Aqua-Artu.
Nam również nie udało się jej utrzymać,...
Deore w Rośliny· Odpowiedzi: 2 · Wyświetlenia: 1968
Witam wszystkich.
Mam problem z pojawiającymi się wykwitami glonów na liściach roślin.
Akwarium stoi przy oknie ,ale jest zasłonięte z tyłu ,nie mam możliwości przeniesienia akwarium w inne miejsce.
A...
Valeska w Zwierzęta· Odpowiedzi: 9 · Wyświetlenia: 5776
Witam wszystkich,
od 3 tygodni jestem szczęśliwą posiadaczką bojownika hmkp gigant. Od tygodnia mniej szczęśliwą, bo zaczęła go toczyć jakaś choroba, której nie za bardzo jestem w stanie zidentyfikowa...
hyniks w Rośliny· Odpowiedzi: 25 · Wyświetlenia: 25458
Witajcie
Przychodzę z prośbą o pomoc bo lekko nie ogarniam zaistniałej sytuacji.
Akwarium to 200l 100x40x50 . Na dnie 27l podłoża aktywnego Chihiros aqua soil, do tego aranżacja czyli dragony + korz...
sgruszkiewicz w Glony· Odpowiedzi: 0 · Wyświetlenia: 3049
Witam
Proszę o podpowiedź jaki rodzaj glonów znajduje się w moim akwarium. Co jest tego powodem? Jak się ich pozbyć?
W weekend postaram się wrzucić parametry wody. Testy kropelkowe
przemogasior w Glony· Odpowiedzi: 3 · Wyświetlenia: 2350
Cześć.
Pozbyłem się zielenic z akwarium (algin+carbo+ograniecznie oświetlenia do jednej z dwóch belek aquael) - nie było ich dużo, ale na tyle, że psuły efekt wizualny (dopadły bucki, starsze liście a...
densen w Zwierzęta· Odpowiedzi: 9 · Wyświetlenia: 4733
Witam, przepraszam z góry że zakładam kolejny wątek ale jest on o innym problemie,
Otóż mam 300 litrowe akwarium a w nim stadko pielęgnic zebra. Jako światło miałem do tej pory belke led 46 watt. Obe...
brunonatura w Rośliny· Odpowiedzi: 0 · Wyświetlenia: 2175
Cześć moje Montecarlo odrywa się od podłoża aktywnego. Co może być przyczyną słabego ukorzeniania się tej rośliny?
Mam podłoże Master Soil Powder Powder 2.5 - 3 mm.
Suplementuje:
PO4 - 1-2 ml na ty...
Statystyki
Ten temat przegląda 387 użytkowników w tym 0 zalogowanych
Najwięcej użytkowników online (32974) było 3 sie 2026
• Liczba postów: 571609
• Liczba wątków: 49480
• Użytkownicy: 36914
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 387 gości
Newsletter
Odbierz 15 zł na zakupy od 200 zł i nie przegap żadnej promocji.
Bądź na bieżąco z poradami i nowościami akwarystycznymi.
Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie wiadomości
marketingowych na podany adres e-mail. Administratorem danych osobowych jest roslinyakwariowe.pl. Więcej