Ale ja nie chcę tego miejsca zakleić

Ja chciałbym tylko uszczelkę wazeliną nasmarować.
Test trwa, filtr stoi w kuwecie z wodą. Być może do wieczora wszystko będzie jasne, jeżeli nie to poczekam kilka dni, ale raczej problem jest właśnie w tamtym miejscu. Z tym, że jak pierwszy raz wziąłem classika do ręki to se pomyślałem, że to, to się musi kiedyś rozwalić

...no i dlatego wolałbym tego bez instrukcji nie rozbierać, bo może się okazać, że zostanie mi już tylko serwis
EDIT: hmmmm...problem może się okazać trudniejszy do wyeliminowania niż myślałem... Jak przyświeciłem latarką to dopiero zobaczyłem ile mikrobąbelków leci z akwa do filtra. No nic, poczekamy zobaczymy, ale jak ktoś wie jak rozebrać wlot to i tak piszcie.
EDIT2: to chyba jednak nie jest wlot. Trzącham filtrem aż przestaje lecieć powietrze w dużych ilościach, czekam 30 min i znowu trzącham i znowu leci go tyle że potrafi nawet wstrzymać obieg. Bąble z akwa też wyeliminowałem mocując wlot w akwa tuż nad dnem - teraz leci ich bardzo mało, poza tym mam prześwit pomiędzy lawą a gąbką i nie widać żeby powietrze leciało od strony dna. Wygląda na to że ssie gdzieś górą. Świeciłem dookoła uszczelki głównej, ale też nie widać żadnego ruchu. Czy jest możliwość żeby przepuszczała głowica gdzieś w okolicach kabla ?
EDIT3: rozłożyłem całą głowicę na części pierwsze, uszczelkę zapaćkałem wazeliną, testowałem w wiadrze itp. Po pierwszym odpaleniu już się tak nie zapowietrzał, ale dalej terkotał jak traktor, a w czasie odpalania słychać było dźwięk jak by kamyczek wpadł w wirnik. Rozłożyłem jeszcze raz, wyczyściłem dokładnie oś i wirnik (tak w ogóle żadnych widocznych uszkodzeń, pęknięć itp). Zalałem wodą - bez zmian. Rozłożyłem, odpaliłem kilkadziesiąt razy na sucho w nadziei że się dowiem o co chodzi i gdzie ociera, ale niestety nie jest to chyba możliwe. Rozkładałem i składałem wirnik wielokrotnie, zamieniałem oś stronami, próbowalem wkładać jakieś dodatkowe podkładki żeby wirnik był głębiej/płycej i.... nie doszedłem do żadnych wniosków

Złożyłem wszystko do kupy tak jak było, zalałem wodą i miłe zaskoczenie, bo się nie zapowietrza, a na dodatek jest duuuużo duuuużo ciszej

Trochę się boję go wyłączać teraz

ale jak go znam za jakiś miesiąc, jak oblepi się syfem będzie prawie niesłyszalny, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Także jak by wam terkotał i nie chciał przestać to potraktować jak windowsa: grzebać w nim, grzebać, niekoniecznie cokolwiek zmieniać, przy odrobinie szczęścia zacznie działać
