Około1-5 miesiąca temu założyłem mały zbiornkik 15L i po około tygodniu wydawało mi się, że mogę wpiszczać
krewetki. Użyłem starej wody z dużego zbiornika i zaszczepiłem bakterie w postaci "błotka" ze starego filtra. Byłem gotowy na wpuszczenie zwierzaków, jednak wstrzymałem się z tym, jak się okazało słusznie, bo teraz po ponad miesiącu od założenia zbiornika nagle mocno podskoczyły azotany (NO2) pomimo regularnych podmian wody. Na początku NO2 było blisko zera, teraz jest blisko 10, albo nawet ponad 10, w każdym razie na końcu skali. Nie wierzę do końca testom JBL 5in1, bo w dużym akwarium NO3 pokazują błędnie, ale NO2 pokazują 0.
Nie śpieszy mi się z wpuszczaniem zwierzaków, zastanawiam się tylko skąd taki wysoki poziom NO2 i czy coś robić poza podmianami wody?
Na razie nawożę regularnie potasem, około 2ml K2SO4 dziennie, dużymi dawkami EasyCarbo (2-3ml), ze względu na brak zwierzaków. Macro na razie nie podaję, micro AquaArt przy podmianach. Rośliny rosną powoli, ale stabilnie. Wodę podmieniam raz na tydzień 30-~50%
Info i zbiorniku:
Pojemność: 15L
Podłoże: Oliver Knott, brązowe, powder (3-8cm) + Substrat Tropica (1cm) + kilka kulek glinianych
Rośliny:
Glossostigma,
Echinodorus tenellus, mchy: christmas moss, mech jawajski
Zwierzaki: brak. docelowo krewetki white pearl + pinokio lub jakieś inne Caridina (raczej nie Amano)
Oświetlenie: 1x Aquael Decolight 11W 10-12h/dobę
CO2: DIY soda oczyszczona, kwasek cytrynowy, dyfuzor ze spieku ceramicznego. 24/24.
Filtracja: Aquael FZN-1