Gotowe markowe podłoża mają wady: są dość drogie i/lub nie wiesz co w nich pływa.
Nieco pewniej i taniej wychodzi zrobienie samemu.
A to mój przepis na udany „wypiek”.
Na dno garść czystego kwaśnego torfu (sfagniowy jest najlepszy) lub granulowanego – bardzo cienka warstwa .
Zalej to szklanką mułu z dna starego akwa. Zapewni to dobry start roślinom oraz zaszczepisz podłoże bakteriami.
Na to min. 5-6 cm warstwa porowatego substratu (np. Fluoran z MHK lub droższe wersje – Aqualit, Natalit, Lateryt etc.). Im grubsza warstwa bazy, tym mniej kłopotów w przyszłości.
Możesz to posypać szczyptą węgla aktywnego i (opcjonalnie) szczyptą mikroelementów. Niektórzy stosują również kulki nawozowe.
Na tak przygotowaną bazę nasypujesz dowolny (obojętny chemicznie) żwir o granulacji około 4-6 mm (według upodobań – czarny, biały, kolorowy). Górna warstwa powinna mieć min. 3 cm grubości, aby zapobiec wypływaniu torfu i porowatego substratu.
Mimo warstwy cięższego żwiru na górze, w trakcie przesadzania roślin dolne warstwy mogą wypływać. Musisz, więc bardzo ostrożnie sadzić rośliny.
Powodzenia
Pozdr.
Tomek