Witam po długiej nieobecności.
W nawiązaniu do mojego postu "Henryk w natarciu" zamieszczam Henryka w kieliszku od Martini. Niedawno ruszył po zimowej drzemce. Wegetował kilka tygodni na parapecie w tym kieliszku - już myślałem, że nie da rady, ale jednak

Wiosenne słońce, ziemia ogrodowa i woda, i za chwilę będę musiał go strzyc ...
Nie mam już akwa - inne obowiązki, ale pozostał sentyment do tej roślinki. I rodzince też się podoba
