Witam, właśnie wróciłem ze sklepu w Krakowie, gdzie od tygodnia składano moje zamówienie, ale po kolei. 4 sierpnia mam dobry humor, w końcu jutro moje urodziny. Zrobię w takim razie sobie prezent (dużo roboty) a dzieciom przyjemność, kupię każdemu po jednym zbiorniczku 54L niech się uczą, a o sobie pomyślę później. Tak też uczyniłem, składam zamówienie w RA przez internet ma się rozumieć, oczywiście wpadło i
podłoże i wyposażenie i jakieś kamienie. Pogadałem też o moim prezencie dla siebie, czyli OW 180x60x60, ale to na jesień

Podczas składania zamówienia widzę, że interesujące mnie zestawy będą za 5-10 dni, więc co robię? piszę na chacie. Miły Pan Tomasz informuje mnie, że właśnie dzwoni i sprawdza, prosi o chwilkę cierpliwości, myślę sobie nie na darmo wieść niesie o RA... i obsłudze. Po chwili dostaję info: są, zamówiłem, pewnie jutro będą, proszę kończyć zamówienie online i czekać. Podziękowałem, zapłaciłem i czekam. W poniedziałek piszę i pytam: są? nie ma... we wtorek: są? nie ma ale jutro to już na 100%, w środę: są? nie ma..... to zaczyna być lekko irytujące, w piątek wieczór jadę po dzieci, a obiecanego, tajemniczego prezentu, ani widu ani słychu. W czwartek, czyli dzisiaj, jadę, w końcu też mieszkam w mieście Kraka. Dzień dobry, moje zamówienie nr 13950? a dostał Pan maila? nie nie dostałem, ale mówiliście (j/w) : nie ma i będą po 20 sierpnia albo i później. Lekko zagotowany mówię, w takim razie, proszę o zwrot pieniędzy na kartę i dziękuję. Miły Pan (znaczy, miły inaczej) podchodzi do kolegi i mówi: zadzwoń do Piotrka, rzuca kartę i wychodzi, na to ja mówię: myślałem też o dużym OW razem z osprzętem ale chyba kiepsko to widzę, Pan odpowiada, a raczej jego plecy, bo nawet nie raczył się spojrzeć na mnie : no to trudno, i zniknął..... Nie wiem do końca co mam teraz napisać, uważajcie- potencjalni klienci ?, nie kupujcie tu czy tam. Nie, niech każdy robi na co ma ochotę. W każdym bądź razie mnie uczono i to wielokrotnie w jednym z największych koncernów na świecie, gdzie miałem przyjemność pracować wiele lat i do tego w handlu, że zdobyć klienta jest łatwo, a utrzymać go jest już sztuką. W przypadku RA to się nie sprawdza, tam nawet nie potrafią zdobyć klienta, który płaci z góry i prosi! Widocznie "miły Pan" wie lepiej, a może już mu się nie chce? może ma niedobrego szefa, który mu ufa, i pozwala wyczyniać takie rzeczy. Reasumując, gdyby to był mój sklep, gość w tym samym dniu miałby żółtą kartkę (jeżeli zrobił coś takiego pierwszy raz) w innym wypadku, tylko czerwoną, na szczęście to nie mój sklep. Ja oczywiście dam sobie radę, nie kupię w moim ukochanym mieście, kupię gdzie indziej, może wydam więcej, może kilka firm wysyłkowych zarobi trochę więcej, w sumie chodzi o to aby żyło się lepiej, i niekoniecznie zadufanym w sobie "miłym Panom", którym to życzę powodzenia, gdyż jak mniemam będzie im niezbędne w niedługim czasie. Z poważaniem Tomasz
Nie ucz, że kamyki są brzydkie, a patyki brudzą. Że różowe jest miłe, a brązowe ? mniej. Że powinienem lubić panią z kiosku. Że sosna jest ładna, a dąb ? odstrasza powyginanymi gałęziami. Że śliczne są bajeczki o misiach? Że powinienem bawić się klockami. Że piękne jest to, co się Tobie podoba.