Trochę czasu minęło, mogę się pokusić o pierwsze spostrzeżenia...
Akwarium jakoś funkcjonuje, część roślin się nie utrzymała inne radzą sobie dobrze.
Ludwigia arcuata i Utricularia graminifolia odpadły. Pierwsza marniała, aż w końcu się rozpadła a drugą wykończyły mi kosiarki. Rotale też marnie się prezentują.
Reszta fajnie rośnie, najbardziej zadowolony jestem z Pogostemon Erectus, pięknie się rozrósł i już prawie dochodzi do lustra wody.
Największym moim błędem był nurzaniec nad którym nie jestem w stanie zapanować i przez niego akwarium kwalifikuje się do restartu. Ale to najwcześniej wiosną.
Zmieniłem trochę aranżacje. Czarny łupek zamieniłem takim kremowym i ułożyłem z tego coś na kształt groty.
Bimbrownia z wina okazała się lepszą niż tradycyjna z drożdży i cukru, po pierwsze działała dłużej po drugie produkt uboczny CO2 czyli wino było zdecydowanie fajniejsze

Jeden minus to początkowo trudno nad nią zapanować i tak przez moje niechlujstwo doprowadziłem do małej katastrofy. Zawszę na noc zakręcałem dopływ gazu tak aby tylko mała ilość dostawała się do akwarium. Raz poszedłem do baru na piwko i zapomniałem przykręcić zawór. W taki sposób pozbyłem się pary Ramirez i ok 100 krewetek.
CDN za 2 ha bo jadę na trening...