Witam,
Chciałem się podzielić spostrzeżeniem dzisiejszego dnia.
Gdy około 12 wróciłem do domu na lunch nic nie zapowiadało masakry, którą zastałem przed paroma minutami po powrocie z pracy.
Od dwóch tygodni w jednym z moich akwariów, za kamienieniem, na tylnym planie rośnie sobie
Alternanthera cardinalis. Miałem tą roślinkę już wcześniej i urzekł mnie jej burgundzki czerwony kolor, który wspaniale kontrastuje z zielenią reszty akwarium. Liście tejże rośliny w niezłym tempie i nienagannej kondycji rozrastały się aż do teraz... gdy ujrzałem w nich dziury wielkości kciuka i dwie moje wyrośnięte "amano" ucztujące na nich ochoczo.
A czytałem, gdzieś że
krewetki nie dadzą rady wgryźć się w roślinki, a tu proszę
Teraz boje się wkładać rękę do baniaka!
PS Pisane ku przestrodze
