Sprawa dotyczy kociego żwirku z tesco. Akwarium stoi niecały rok, ale wciąż są jakieś problemy (mniejsze bądź większe), ale nie mówię, że to przez koci żwirek, po prostu on jest w tej całej układance największą niewiadomą, a dziś spotkała mnie dość dziwna sytuacja.
Włączyłem rano światło, zobaczyłem coś metalicznego na dnie, szybko wywnioskowałem, że musiałem strącić magnes neodymowy z pokrywy (są naprawdę malutkie ok 2mm szerokości)...no i teraz moje wielkie zdziwienie, wraz z magnesem wyciągnąłem ok 5-7 kuleczek żwirku, które sie po prostu przyciągały. Wniosek taki, że zawartość żelaza jest tam na znacznym poziomie (jak by to był jakiś nikiel czy kobalt-bo chyba też mają właściwości ferromagnetyczne, to by tesko sprzedawało żwir do huty a nie dla kotów

). Pytanie czy żelazo w takiej postaci ma jakiś wpływ na rośliny i ogólnie na środowisko wodne, a jeżeli ma to jaki ? Bo w zasadzie sprawa wygląda tak jak bym sobie worek gwoździ do wody wrzucił
