Przeczytałem artykuł o walce z glonami i mam pytanie o jeden z akapitów:
(3) .... Jeśli nie, dodaj K2SO4 do zbiornika, w takiej ilości aby azotany spadły do zera, i utrzymaj zbiornik w tym stanie trochę. Jeśli azotany nie chcą spaść do zera, to jakiś inny składnik niż K jest odpowiedzialny za ograniczanie wzrostu roślin, i trzeba pobawić się w dedektywa aby znaleĽć ten składnik ).
Tutaj wszystko jasne, ale tej części w ogóle nie rozumiem:
Mierzenie zawartości azotanów jest pomocne w generalnym dostrajaniu składu nawozu, jeśli dodając X podnosi się poziom azotanów, to najprawdopodobniej zbiornik ma niedobór X.
Czy wcześniejszy tekst nie wyklucza drugiego? W pierwszej części jest napisane, że trzeba dodać tyle K, żeby azotany spadły do 0. Rozumiem, niedobór K i po jego dodaniu, azot spada.
W drugiej części jest napisane, że jeśli dodaję X (np. K)
i jeśli go brakuje to azotany rosną(

). W wielu wątkach czytałem, że trzeba znaleźć pierwiastek który jest odpowiedzialny za wysoki azot i po dodaniu tego pierwistka KNO3 powinien spaść, a roślinki powinny ruszyć. Czy tu jest błąd, czy ja nie mogę czegoś załapać w poniedziałek
Może to ktoś w prosty sposób wyjaśnić, czy to jest prawda czy błąd?